|
|
Gazetka ministrancka
Numer 39 - CZUWANIE - 2 kwietnia, rocznica śmierci papieża Jana Pawła II
2 kwietnia 2006r., w pierwszą rocznicę śmierci naszego umiłowanego Ojca Świętego papieża Jana Pawła II, odbyło się czuwanie w naszym kościele. Rozpoczęło się o godzinie 20:30. W czasie czuwania odmówiliśmy różaniec w intencjach, o które prosiliśmy Boga za wstawiennictwem Sługi Bożego Jana Pawła II., Apel Jasnogórski, przeprowadziliśmy adorację Najświętszego Sakramentu. Nawa główna zamieniła się w aleję Jana Pawła II, rozświetloną dziesiątkami świeczek, które wiodły na Stół Eucharystyczny. Wyświetlane były slajdy ze zdjęciami Ojca Świętego, które pomagały nam czuwać. W godzinę śmierci Naszego Papieża - 21:37 zabiły dzwony i podziękowaliśmy Bogu za pontyfikat Polaka śpiewając "Te Deum" - "Ciebie Boga wysławiamy", a potem ze wzruszeniem, a zarazem z nadzieją i wielką wiarą zaśpiewaliśmy "Barkę". Wiele osób zechciało w ten sposób uczcić pamięć Papieża oraz spełnić Jego prośbę : "Módlcie się za mnie za życia mojego i po śmierci", a także "Szukałem Was, a wy przyszliście do mnie".
Zespół.
Od 1 kwietnia 2005 do 2 kwietnia 2006
1 kwietnia 2005. Jestem, jak w każdy piątek, na zakupach – świątynia konsumpcji - ludzie chodzą wokół półek niby normalnie, jednak coś wisi w powietrzu, czuję, że nie powinnam teraz być w sklepie, ale zakupy zrobić trzeba. Ktoś odebrał telefon i przez sklep przebiega szum – Papież nie żyje, za chwilę jednak ktoś inny dzwoni do rodziny i ze strzępów rozmowy wynika, że tylko jest w bardzo złym stanie. Niepewność, trzeba by ją zweryfikować, ale … nie wzięłam komórki – jak mogłam dziś nie wziąć. Niepokój jest na tyle silny, że nie jestem w stanie być tam dłużej. Szybko wrzucam najpotrzebniejsze artykuły do koszyka i kończę zakupy nie próbując już nawet wnioskować po minach innych osób co się dzieje w Rzymie. Postanawiam sprawdzić czy może kościół jest otwarty – był. Grupka osób czuwa w skupieniu. Krótka modlitwa potem Apel Jasnogórski i do domu... wiadomości – jest źle. Nazajutrz targi książki katolickiej – atmosfera niesamowita, wszyscy klękają, żeby wspólnie odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego – wspólnota przypadkowych ludzi. Dziennikarka telewizji zadaje pytania, kim był dla Pani/Pana Ojciec Święty, czego Państwo szukają w jego książkach? Kim był dla mnie?... Kogo tracę? … Co się dzieje w Rzymie? Wieczór ... Pomysł, żeby spotkać się na wspólnym różańcu o 21. Modlitwa, która zapewne bardziej była potrzebna nam niż Ojcu Świętemu, daje ukojenie. Coś się wydarzyło … Słychać coraz częstsze skrzypnięcia drzwiami kościoła … Może to tylko kolejny fałszywy sygnał,… jednak nie - Papież odszedł. Wspólna Koronka… łzy…
Pogrzeb – Księga na trumnie zamyka się. Kończy się pewien etap nie tylko w życiu Papieża, ale też w moim. Tyle pięknych chwil związanych z jego pielgrzymkami i tyle nie przyjętych zaproszeń. Żal, smutek i … nadzieja.
Minął rok. Media wykreowały nowe pojęcie - Pokolenie JP2, chociaż same nie potrafią go zdefiniować, gazety prześcigają się w artykułach o Papieżu - zachwyt przeplatany krytyką, wydawnictwa jedno przez drugie drukują albumy i wspomnienia, wytwórnie kręcą kolejne filmy… , ale wszystko wydaje się takie płytkie.
Nasza młodzież odpowiada na medialny Pontyfikat multimedialnym czuwaniem. Różaniec, Te Deum, Barka, świece, … wspólnota ludzi kochających Papieża. Modlitwa wypełnia pustkę. Czuwanie uświadamia mi, że teraz już nie musimy zdobywać wejściówki do najlepszego sektora, stać przy barierce kilka godzin, jechać gdzieś daleko, żeby zobaczyć Papieża. Jan Paweł II pochyla się nad nami, tak jak pochylał się nad człowiekiem przez całe swoje ziemskie życie.
Wystarczy tylko uwierzyć … w świętych obcowanie.
Ania Borowiecka
Wiersz narodowego wieszcza Juliusza Słowackiego z 1848 roku
Pośród niesnasek Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla słowiańskiego oto papieża
Otworzył tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze;
Świat mu — to proch!
Twarz jego, słowem rozpromieniona,
Lampa dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło, gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud —
Jeśli rozkaże, to słońce stanie,
Bo moc — to cud!
On się już zbliża — rozdawca nowy
Globowych sił:
Cofnie się w żyłach pod jego słowy
Krew naszych żył;
W sercach się zacznie światłości bożej
Strumienny ruch,
Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy,
Bo moc — to duch.
A trzeba mocy, byśmy ten pański
Dźwignęli świat:
Więc oto idzie papież słowiański,
Ludowy brat; —
Oto już leje balsamy świata
Do naszych łon,
A chór aniołów kwiatem umiata
Dla niego tron.
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń;
Gołąb mu słowa w hymnie wyleci,
Poniesie wieść,
Nowinę słodką, że duch już świeci
I ma swą cześć;
Niebo się nad nim piękne otworzy
Z obojga stron,
Bo on na świecie stanął i tworzy
I świat, i tron.
On przez narody uczyni bratnie,
Wydawszy głos,
Że duchy pójdą w cele ostatnie
Przez ofiar stos;
Moc mu pomoże sakramentalna
Narodów stu,
Moc ta przez duchy będzie widzialna
Przed trumną tu.
Takiego ducha wkrótce ujrzycie
Cień, potem twarz:
Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
Robactwo, gad,
Zdrowie przyniesie, rozpali miłość
I zbawi świat;
Wnętrze kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak dzień.
Numer 38 - Pieśń uważana za Hymn Ministrancki
Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie
to nasze rycerskie hasło.
Ono nas zawsze prowadzić będzie
i świecić jak słońce jasno.
Naprzód przebojem młodzi rycerze
Do walki z grzechem swej duszy
Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty
Z nim w bój nasz zastęp wyruszy.
Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie
Podnosząc w góre swe czoła.
Przed nami życie rozkwita w wiośnie
Odważnie, bo Jezus woła.
melodia: Feliks Rączkowski (1906-1989)
Numer 37 - Pielgrzymka papieża Benedyka XVI do Polski
W oczekiwaniu na przyjazd Benedykta XVI
Z abp. Józefem Michalikiem – metropolitą przemyskim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski – rozmawia ks. Zbigniew Suchy
Trwają intensywne przygotowania do tegorocznej wizyty Ojca Świętego Benedykta XVI na ziemi rodzinnej Jana Pawła II. Z każdym dniem informacje będą coraz pełniejsze. Poprosiłem abp. Józefa Michalika, metropolitę przemyskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, o refleksję nad słowami Ojca Świętego, jakie skierował do Kościoła w Polsce podczas wizyty „ad limina Apostolorum”, którą nasi biskupi odbyli w końcu minionego roku. Czytelnicy „Niedzieli” mieli możliwość zapoznania się z treścią wszystkich papieskich przemówień i myślę, że to współuczestniczenie w pasterskiej refleksji pomoże nam lepiej przygotować się do odwiedzin Papieża i głębiej je przeżyć.
Ks. Zbigniew Suchy: – Księże Arcybiskupie, chciałbym prosić o pasterską refleksję nad dniami, które związane były z wizytą „ad limina Apostolorum”. Zacznijmy od pierwszych ogólnych uwag na temat tej wizyty.
Abp Józef Michalik: – Wśród licznych przemówień Ojca Świętego skierowanych do każdego Kościoła lokalnego, do każdego narodu, do poszczególnych biskupów, największą wagę ma to, które jest przemówieniem programowym. A takimi niewątpliwie są przemówienia papieskie wygłaszane podczas wizyty ad limina Apostolorum. Z reguły są one przygotowywane przez Papieża i jego współpracowników w oparciu o analizę relacji, które dostarczają biskupi do Rzymu co pięć lat. Kongregacja ds. Biskupów przegląda te relacje i rozsyła je do wszystkich kongregacji rzymskich według poszczególnych tematów, jakimi są sprawy wychowania, duchowieństwa, środków przekazu, laikatu, liturgii itp. Poszczególne komisje Kongregacji zbierają ten materiał i mają pewien obraz całości, np. jak wygląda praca nad formacją rodziny, obroną życia, szkolnictwem, katolickimi szkołami itp. Dlatego te przemówienia papieskie są później przez Konferencje Episkopatu dokładnie analizowane, a następnie próbujemy wskazać te zagadnienia, które zdaniem Konferencji są najważniejsze.
Istotne jest, że ostatnie spotkania z Ojcem Świętym potwierdziły, iż Papież akceptuje kierunki działań Konferencji Episkopatu Polski i księży biskupów. Spotkania w poszczególnych kongregacjach ujawniły, że nasze materiały, wcześniej nadesłane, zostały wnikliwie przeanalizowane i dlatego nasza obecność w tych miejscach nie była formalna, ale bardzo merytoryczna.
Dla przykładu: w Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego pytano o obecność w naszych seminariach starszych wychowawców. W sytuacji, kiedy kadra seminaryjna jest młoda, wydaje się, że ważne jest, by byli również wychowawcy o dłuższym stażu kapłańskim.
Jednocześnie zauważono, że bardzo często wychowawcy w seminariach polskich zdobywali wiedzę i formację na uczelniach europejskich, a zatem znają pewne doświadczenie ponadnarodowe, czyli poszerzone.
Z przemówień Benedykta XVI widać także, jak ważną dla niego sprawą było spotkanie z biskupami i kontakt z całym Kościołem w Polsce. Papież ceni naszą postawę wiary i modlitwę zanoszoną za jego Poprzednika i liczy na wsparcie teraz już jego posługi przez modlitwę i życie pełne wiary.
– Chciałbym zapytać o osobiste doświadczenia Księdza Arcybiskupa – co w tych trzech przemówieniach jest priorytetowym wskazaniem Ojca Świętego? Pamiętamy, że podczas takich wizyt u Jana Pawła II istotna stała się konieczność reaktywowania Akcji Katolickiej.
– W moim przekonaniu szczególną troską Papieża jest kwestia nowej ewangelizacji w Kościele europejskim. Dotyczy to nie tylko krajów Unii Europejskiej, ale całej cywilizacji europejskiej. Dostrzega się znaczny kryzys cywilizacyjny Ameryki Północnej i Południowej, ale Papież doskonale wyczuwa zagrożenia dla współczesnej Europy, która – i to jest dla mnie istotnym przesłaniem Benedykta XVI – potrzebuje nowej ewangelizacji, nowego dynamizmu wiary owocującej w życiu codziennym. Papież mówiąc o „zmęczonym chrześcijaństwie”, przypomina, że ma ono wystarczająco dużo siły w sobie, trzeba ją tylko wydobyć. Aby to uczynić, konieczne jest przejście przez poszczególne sektory życia religijnego i społecznego. Nie może to być próba skoncentrowania się na jednym temacie duszpasterskim, bo Kościół jest organizmem. Wiara obejmuje całego człowieka. Trzeba zatem we wszystkich dziedzinach zwrócić uwagę na przepojenie ich duchem Ewangelii. Papieskie przemówienia do wszystkich grup, ujawniając owe poszczególne przestrzenie duszpasterskie, miały ten nowoewangelizacyjny zwornik – zachować to, co jest dobre, ale powiększyć ten potencjał, usłużyć także innymi swoimi doświadczeniami. Papież wyraźnie zwerbalizował, że zna i docenia polskie doświadczenia, i nie krył, że są one duże i mogą być nadzieją dla Europy i nie tylko. W zestawieniu z innymi krajami Polska jak do tej pory nie uległa złym tendencjom w większości swoich istotnych decyzji. Owszem, są uszczuplenia i poważne zagrożenia, i to trzeba widzieć – poucza Papież – ale jednocześnie zachęca, by zachować wierność tradycji, pobożności polskiej, która się dotąd sprawdzała, i na tej podstawie szukać odpowiedzi na pojawiające się problemy. Pewnym znaczącym potwierdzeniem, że droga jest właściwa, jest fakt, że od wielu lat do Polski przyjeżdżają biskupi z różnych krajów misyjnych, ale też zachodnich, z prośbą o księży do pracy.
Uważam jednocześnie, że wielką mądrością Kościoła w Polsce jest fakt, że jesteśmy ciekawi, co dzieje się w Kościołach w bratnich krajach, że chętnie przyjmujemy zrodzone tam ruchy i wspólnoty, chociaż cenimy nasze własne, chociażby zauważony i zalecany przez Ojca Świętego Ruch Światło-Życie.
– Czy przypomnienie o wielości nauki Jana Pawła II, która nie do końca została przyswojona przez Kościół w Polsce, nie było dla nas pewną „przyganą”?
– Mam zupełnie inne przekonanie. Owszem, trzeba te słowa Papieża rozważyć, ale nie traktowałbym ich jako „przygany” czy nawet oceny. Sądzę, że ludzie łatwo ulegają sugestiom prasy antyklerykalnej, która usilnie stara się wpoić Polakom pogląd o płytkiej religijności, wręcz dewocyjności Kościoła w Polsce, i o tym, że Polacy nie interesują się, a nawet nie znają nauczania Jana Pawła II. To nie jest prawda. Są ludzie, którzy niezmiernie dociekliwie wczytują się w słowa Jana Pawła II. Czyni to cały polski Kościół. Poza tym nie jest tak, że dzieło jakiegokolwiek papieża zostanie tak sczytane, że można je odłożyć na półkę jak powieść. Do dziś trzeba wracać do nauczania Leona XIII, Pawła VI, podobnie jak zawsze pozostanie aktualne nauczanie Jana Pawła II i jak wyzwaniem stają się nauki obecnego Papieża. Powtarzam: traktuję słowa Benedykta XVI z całą powagą i wiem, że są zadaniem, ale nie postrzegam ich w kategoriach wyrzutu, jak to Ksiądz sugeruje.
– Dziękuję za te cenne refleksje.
„Bądźcie mocni wiarą!” – hasłem pielgrzymki Benedykta XVI do Polski
Bądźcie mocni wiarą! – to hasło majowej wizyty apostolskiej Benedykta XVI w Polsce. Poinformował o tym bp Piotr Libera, sekretarz Episkopatu, stojący na czele Zespołu Episkopatu ds. Wizyty Ojca Świętego. Papież przebywać będzie w Polsce od 25 do 28 maja br.
Bp Libera poinformował, że Ojciec Święty potwierdził już termin swego przyjazdu do Polski. Jego pielgrzymka trwać będzie 4 dni, rozpocznie się w czwartek 25 maja, a zakończy w niedzielę 28 maja. Benedykt XVI przebywając w Polsce odwiedzi Warszawę, Jasną Górę, Kraków, Wadowice i Oświęcim. Przewidywana jest też jego krótka wizyta w sanktuarium maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Przewodniczący Zespołu Episkopatu ds. Wizyty Ojca Świętego poinformował, że kierowany przez niego siedmioosobowy zespół pracuje już aktywnie od początku grudnia. Współpracuje też z analogicznym zespołem rządowym powołanym przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza a kierowanym przez wicepremiera Ludwika Dorna.
Biskup poinformował również o wizycie delegacji watykańskiej w połowie stycznia. Dodał, że następny przyjazd roboczej, przygotowującej pielgrzymkę delegacji Stolicy Apostolskiej nastąpi bezpośrednio po Wielkiej Nocy.
www.niedziela.pl
Numer 36 - 14 września
Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
„Kłaniamy Ci się, Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę swoją odkupił świat”.
Ci, którzy ginęli za wiarę, obejmowali z miłością Krzyż Chrystusa, powtarzając: „Błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę odkupił świat”.
Kłaniamy Ci się, Jezu Chryste! Kłaniamy się. Upadamy na kolana. Nie znajdujemy dostatecznych słów ani gestów, aby wyrazić Ci tę cześć, jaką przejmuje nas Twój Krzyż. Jaką przejmuje nas Twoje wyniszczenie aż do śmierci. Jaką przejmuje nas dar Odkupienia, ofiarowany całej ludzkości – wszystkim i każdemu – przez całkowite i bezwzględne poddanie Twej woli względem woli Ojca...
Objawił miłość Ojca w swojej miłości. Z wysokości swego Krzyża ma prawo mówić do ludzi wszystkich czasów: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14, 9). Objawił przez swą śmierć, że jest w świecie Miłość – Miłość potężniejsza niż grzech. Objawił Boga, który „bogaty jest w miłosierdzie” (Ef 2, 4). Otworzył przed nami drogę nadziei.
I oto my pragniemy, Chryste, wołać dzisiaj do tego Miłosierdzia, które w sposób nieodwracalny weszło w dzieje człowieka, w cały nasz ludzki świat – i mimo pozorów słabości jest potężniejsze od zła. Jest największą potęgą i siłą, na której może oprzeć się zagrożony z tylu stron człowiek.
Hágios o Theós, Hágios Ischyrós, Hágios Athánatos, eléison hymás.
– Sanctus Deus, Sanctus Fortis, Sanctus Immortalis, miserere nobis. – Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami.
Niech potęga Twojej miłości raz jeszcze okaże się większa od zła, które nam zagraża. Niech okaże się większa od grzechu – od wielorakich grzechów, które coraz bezwzględniej określają sobie publiczne prawo obywatelstwa w życiu ludzi i społeczeństw.
Niech okaże się, o Chryste, potęga Twojego Krzyża większa od sprawcy grzechu, który zwie się „władcą tego świata” (por. J 12, 31).
Przecież: Ty przez Krew i Mękę Twoją odkupiłeś świat! Amen.
Numer 35 - Pielgrzymka
1711-2005 To już 294 Pielgrzymka!!!
Już 294 raz Warszawska Piesza Pielgrzymka wyruszy na Jasną Górę. Jak co roku 6 sierpnia w Święto Przemienienia Pańskiego po uroczystej Mszy świętej przed kościołem pielgrzymkowym OO Paulinów p.w. Św. Ducha w Warszawie wszystkie grupy pielgrzymkowe wyruszą w długą i ciężką drogę ku Jasnej Górze. „Zostań z nami Panie” – tak brzmi hasło tegorocznej wędrówki do Pani Jasnogórskiej, do której każdy pątnik niesie swoje intencje oraz której chce zawierzyć troski i problemy życia codziennego. Pielgrzymka składa się z 25 grup: zasadniczych (od 1-9, 11-14 i 16), dziesiątek (białej, niebieskiej, biało-czerwonej, żółtej i biało-żółtej), piętnastek (niebieskiej, srebrnej, pomarańczowej, fioletowej, purpurowej, zielonej, żółtej). Pielgrzymowanie na Jasną Górę trwa dziewięć dni. Do Kaplicy Cudownego Obrazu dociera się 14 sierpnia, po przejściu blisko 260 km radości i smutków, zabawy i zmęczenia. Trasa wiedzie przez Tarczyn, Mogielnicę, Studzianną (sanktuarium Świętej Rodziny), Psary, Skotniki, Wielgomłyny (Klasztor OO Paulinów), Świętą Annę (sanktuarium Św. Anny), Mstów i Przeprośną Górkę.
Pielgrzymka jest aktem religijnym o charakterze pokutnym. Zasadniczo są to "rekolekcje w drodze". Cechuje ją duch modlitwy, miłości chrześcijańskiej, mężne znoszenie trudów i przestrzeganie porządku. Przez te dni każdy uczestnik próbuje zbliżyć się do Boga, poznać głębiej swoje wnętrze, pogłębić swoją wiarę w Trójcę Świętą oraz łączyć się duchowo z Matką Boską Częstochowską. Mimo zmęczenia i bólu człowiek odczuwa miłość Niebieskiej Matki, która dodaje sił na drogę. Codzienna Eucharystia daje pielgrzymom wsparcie na nowy dzień wędrówki do celu, jakim jest Jasna Góra.
Przebieg trasy:
6 VIII Warszawa - Msza św. godz. 6.00
Raszyn 14 km
Las Sękociński 6 km
Wola Mrokowska 8 km
Tarczyn 6 km
7 VIII Głuchów - Podole 8,5 km
Msza św.
Grójec 4,5 km
Belsk Duży 6,5 km
Łęczeszyce 6 km
Mogielnica 12 km
8 VIII Brzostowiec 7 km
Msza św.
Nowe Miasto 7 km
Droga Krzyżowa
Różanna 9 km
Brudzewice - las 6 km
Studzianna 6 km
9 VIII Msza św.
Dęba 10,5 km
Kraśnica 2,5 km
Kunice 8 km
Psary 7 km
10 VIII Paradyż 6,5 km
Msza św.
Przyłęk - łąka 8,5 km
Skórkowice 4 km
Las 5 km
Skotniki 6,5 km
11 VIII Taras 6 km
Przedbórz - las 7 km
Msza św.
Przedbórz 3 km
Sokola Góra 5 km
Wielgomłyny 7 km
12 VIII Maksymów - las 6 km
Msza św.
Silnica 5 km
Las 5 km
Cielętniki 5,5 km
Święta Anna 8,5 km
13 VIII Msza św.
Groby Pątnicze 7,5 km
Krasice 2,5 km
Źródła pod Mstowem 6 km
Msza św.
Mstów (Wancerzów) 2 km
14 VIII Przeprośna Górka 2 km
Msza św.
Jasna Góra 9,5 km
HISTORIA WARSZAWSKIEJ PIESZEJ PIELGRZYMKI
Pielgrzymowanie z Warszawy na Jasną Górę zapoczątkował Ojciec Innocenty Pokorski. Brak jednak danych źródłowych z zarania rozwoju ruchu. Początki Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki sięgają roku 1711, Bractwo Pana Jezusa Pięciorańskiego przy kościele paulińskim pod wezwaniem Św. Ducha w Warszawie poprowadziło pielgrzymkę na Jasną Górę w imieniu miasta Warszawy prosząc o ocalenie przed szalejącą epidemią. Pielgrzymkę prowadził Antoni Gromadzki - Kurator Arcybractwa. Wraz z nimi poszło dwudziestu mężczyzn niosąc srebrne wotum, w nadziei na odwrócenie nieszczęść.
Wotum przedstawiało Ducha Świętego i Matkę Boską Częstochowską, świętych patronów oraz miasto Warszawę okolone murem obronnym i jej godło „Syrenę”. Na winiecie widniał łaciński napis, błagalna prośba: „Wspomnij Panie, na najdroższe Pięć Ran Swoich, jak również na Najchwalebniejszą Pannę a Matkę Twą Maryję, jaśniejącą na polskiej Jasnej Górze cudami i zwycięstwami; pomnij na naszych świętych patronów i nie odmawiaj nam swego miłosierdzia podczas obecnej zarazy”.
Konferencja Barska 1768-1772, Powstanie Kościuszkowskie 1794 i rozbiory Polski 1772 r., 1793 r., 1795 r. miały ujemny wpływ na pielgrzymki. Szczególnie tragiczne zdarzenie miało miejsce w czasie, gdy trwały przetargi, do którego z zaborców powinna należeć Częstochowa. W trakcie zajmowania tej części Polski przez Prusaków, w 1792 roku, na odcinku trasy z Woli Mokrzeskiej do Krasic, zostali wymordowana przez nich (Prusaków) wszyscy pielgrzymujący z Warszawy. W 1935 roku postawiono w tym miejscu pomnik ku czci pomordowanych.
W latach 1861-1862 pielgrzymki stały się manifestacją religijno-narodowych i patriotycznych uczuć wchodząc na Jasną Górę z rozwiniętymi sztandarami, z polskim orłem, z pieśniami patriotycznymi na ustach. W roku Powstania Styczniowego pielgrzymi żarliwie modlili się o wolność narodową. Po powstaniu w znacznym stopniu nasiliły się represje obejmując również duchowieństwo, któremu zabroniono udziału w pielgrzymce. W tym trudnym czasie, przez kolejnych 40 lat (1864-1904), pielgrzymów prowadził Stanisław Dąbrowski.
Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. dało znowu swobodę pielgrzymowania. W 1945 roku pielgrzymkę poprowadził ks. Stefan Batory, który w styczniu wyszedł z obozu koncentracyjnego. Pielgrzymka wyruszyła z kościoła Św. Jakuba, ponieważ kościół Św. Ducha był zburzony. Uczestniczyło w niej około 300 osób. Na Jasnej Górze złożyli oni wieniec cierniowy z szarfami z napisem: „Naszej Jasnogórskiej Pani - zawsze wierna Warszawa”. W latach 1946-1949 kierownictwo pielgrzymki spoczęło w rękach Księży Misjonarzy z kościoła Św. Krzyża. Prowadził ją ks. Stanisław Dymek.
Od 1950 roku organizację przejęli ponownie Ojcowie Paulini. Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński wygłosił wtedy po raz pierwszy kazanie do uczestników, również po raz pierwszy poszło wtedy z pielgrzymką kilku księży, a wśród nich ponownie ks. Stefan Batory. W 1953 roku pielgrzymka została podzielona na dwie grupy. Był to jednak podział czysto techniczny, a nie systemowe rozwiązanie, które zastosowano po raz pierwszy w roku następnym. Również wtedy, poprzez odpowiednie sformułowanie pisma do ówczesnych władz, stworzono możliwość powiększania liczebności grup, co formalnie było niemożliwe.
W r. 1957, po powrocie z internowania, Ksiądz Prymas pojechał do Rzymu po kapelusz kardynalski przywożąc ze sobą w drodze powrotnej (jako kardynał w randze ambasadora Watykanu nie podlegał kontroli celnej - przypomnijmy, iż były to dalej lata trudnej posługi Kościoła w Polsce), 7 tub elektronicznych dla celów „pielgrzymkowych”, z krótkim mikrofonem przytwierdzonym na stałe.
Wcześniej liczebność grup pielgrzymkowych znacznie utrudniała wspólne modlitwy i śpiewy. Gdy w 1958 roku po raz pierwszy 7 tub mogło „wyruszyć” na pielgrzymi szlak, ojciec przeor podzielił całą pielgrzymkę warszawską na siedem grup. Każda z nich, licząca około tysiąca osób, miała swoją tubę. Tuby umocowano rzemieniem na kijach od kosy i tak się je niosło. Potem Ksiądz Prymas przywiózł następne 5 tub, mogło więc iść z tubami już 12 grup. Przywiezienie kolejnych pięciu umożliwiło powstanie następnych grup.
W 1963 roku ówczesne władze nie wydały zgody na pielgrzymkę motywując swoją decyzję epidemią ospy na niektórych obszarach Polski. Mimo to do Częstochowy wyruszyła „nielegalna pielgrzymka”, którą na Jasnej Górze przywitał sam Prymas Wyszyński.
W 1966 roku po raz pierwszy w PWP wzięli udział pielgrzymi z innych krajów (dokładna ich liczba i narodowość jest w tej chwili nie do ustalenia). Ze względu na udział 10 000 osób pielgrzymi szli w czternastu grupach. Wśród uczestników była spora grupa księży diecezjalnych, kleryków, zakonników. Duchowo wspierał pielgrzymów Ksiądz Prymas, każdorazowo żegnając pielgrzymkę w Warszawie i witając ją następnie w Częstochowie.
Numer 34 - 1 CZERWCA - DZIEŃ DZIECKA
Dzień dziecka obchodzony jest już od 55 lat. Jest świętem dosyć mało rozpowszechnionym w Europie. Głównie znany jest w Polsce, Czechach, Slowacji, Rosji i krajach baltyckich .W innych krajach obchodzony jest Dzień Praw Dziecka, który przypada na 20 listopada.
Z czasem święto to przybrało charakter polityczny ,jednak został zainicjowany w innym celu przez Światowa Federacje Kobiet Demokratycznych jako dzień ochrony dzieci przed krzywdą ,wojną i głodem.Dziś przybrało charakter święta rodzinnego.
W 1954 ONZ zaproponowała obchodzenie konkurencyjnego święta - Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada.
Kiedy obchodzi się to święto w świecie :
- Polsce, Czechach, Slowacji, Rosji i krajach baltyckich 1 czerwca
-Francja jako święto rodziny 6 stycznia
-W Japonii 5 maja (chłopcy) 3 marca (dziewczynki)
-W Turcji 23 kwietnia
Numer 33 - Homilia J.E. ks. Joachima kard. Meisnera na Uroczystą Mszę Świętą, podczas której bracia alumni V roku Wyższego Seminarium Duchownego Ojców Paulinów otrzymali święcenia Diakonatu.
Kraków - Skałka, 7.05.2005 rok.
Drodzy Kandydaci do święceń diakonatu,
Drodzy Rodzice i rodzeństwo,
Drogie Siostry, drodzy Bracia!
Święcenia zawsze i wszędzie oznaczają, że Chrystus, Syn Boga żywego, wydaje się człowiekowi na dobre i na złe. W ciągu życia można Wam, Drodzy Bracia, odebrać wszystko, nawet rozum. Nikt jednak nie może wam odebrać misterium święceń. Święcenia przylegają do człowieka. Nie można ich utracić nawet wtedy, gdy człowiek – co niech Bóg zachowa – zechciałby je z siebie zrzucić. „Na zawsze”, „niezmazalne”, „ostateczne” – tymi słowami usiłuje ludzki język bezradnie opisać tajemnicę wnikania Boga w życie ludzkie.
1. Święcenia są jakby transplantacją serca.
Tak mówi Pan: „Z ciała ich usunę serce kamienne, a dam im serce cielesne” (Ez 11,19). Pan mówi również: „Dam wam pasterzy według mego serca” (Jer 3,15). Jak chirurg swymi rękami dokonuje transplantacji serca, tak podczas święceń, przez nałożenie rąk biskupich wszczepione zostanie w serca tych młodych mężczyzn coś z serca Jezusa. To, co, Kochania Bracia, w tej godzinie otrzymujecie, przewyższa wszystko inne; jest większe nawet od Was samych. Zawartość jest ważniejsza od naczynia, przy czym nie ma znaczenia, czy naczynie zostanie skruszone, albo czy się coś z niego wyleje. Ważne jest tylko to, żeby zawartość serca udzieliła się przez Was światu. Przez serce diakona, bowiem, chce Bóg być blisko biednych ludzi wszystkich czasów.
Diakon, to uwidocznione miłosierdzie Boga i dlatego nie zanika ono po przyjęciu święceń kapłańskich, a nawet biskupich, jeżeli z woli Bożej ktoś zostałby nimi obdarzony. Diakon musi być zawsze czujny na odgłosy Serca Jezusowego w swoim wnętrzu, albowiem tak, jak bije serce, tak myśli głowa, poruszają się ręce, kroczą nogi i spoglądają oczy. Przy przeszczepach istnieje problem, czy stare organy organizmu zaakceptują nowy organ. To, co dziś w święceniach otrzymujecie, musi być zasymilowane i zintegrowane w Waszym stylu życia. Jak bije Twoje serce, tak myśli i Twoja głowa. W tajemnicy święceń niezmierzona miłość Boga wnika w to, co cielesne, ludzkie, ziemskie. To tak, jak gdyby wielki dąb został przesadzony do doniczki. Serce zostaje powiększone i poszerzone, a nawet może zostać przebite, jak Serce Chrystusa na krzyżu.
Diakon nie może ulec chorobie angina pectoris, czyli zwężeniu naczyń wieńcowych. Niekiedy słyszy się, że ktoś z wielkiej miłości postradał rozum. Jeszcze częściej słyszy się jednak, że to rozum jest przyczyną utraty serca. Istotne dla diakona są związane z sercem pojęcia: wspaniałomyślność, wielkoduszność, dalekosiężność. Jako słudzy Boga kochającego macie je ponieść w świat.
2. Święcenia przesuwają środek ciężkości z własnego ja na Pana.
Kto w sobie słyszy bicie Jezusowego Serca, ten wstępuje w sferę zainteresowań, planów i tęsknot Jezusa. Apostoł Paweł powiada: „Postanowiłem bowiem będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Chrystusa Jezusa” (1 Kor 2,2). Ten, kto zostaje przez Jezusa wyświęcony, powinien stracić zainteresowanie samym sobą, a całą swą uwagę poświęcić Chrystusowi. Wtedy serce jego będzie czułe, wrażliwe, otwarte na wszystko, co pochodzi od Pana. Każde poruszenie Boskiego Serca znajduje w nim natychmiastowy oddźwięk. Twoje serce podskoczy z radości i żywiej zabije, kiedy usłyszysz, że sprawy Chrystusowe mają się dobrze. To samo serce będzie jednak krwawiło, gdy w Twoich własnych szeregach zobaczysz zdradę i niewierność wobec nieodwołalnej miłości Chrystusa.
Troski Chrystusa niech będą Waszymi troskami, a Jego nadzieje Waszymi nadziejami. Na zawsze niech pozostaną w pamięci słowa św. Pawła: „To wszystko, co było dla mnie zyskiem, uznałem za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Jezusa Chrystusa, Pana mojego” (Flp 3,7-8a). Dla tego, kto posiadł Jezusa Chrystusa i uczynił go ośrodkiem swojego życia, wszystko, nawet własne życie schodzi na plan dalszy. Pragnienie zrobienia kariery przemieni się dla niego w tęsknotę za identyfikacją z Chrystusem.
3. Poprzez święcenia rodzi się przyjaźń między Panem i Jego uczniem.
Przyjaźń jest miejscem, gdzie człowiek, nie bacząc na siebie, oddaje sie drugiemu człowiekowi takim, jakim jest naprawdę. To jest właśnie góra Tabor, na której Jezus wreszcie ukazał uczniom swą prawdziwą rzeczywistość. Blask Taboru tego dnia jest światłem przyjaźni, którą święcenie stwarza między Mistrzem i uczniem. Przyjaźń jest sytuacją, dzięki której Mistrz pozwala uczniowi zaglądnąć do swego serca. Przyjaźń wyraża się najbardziej wtedy, gdy człowiek odkrywa się drugiemu człowiekowi i w ten sposób objawia mu tajemnicę swego serca. Doprawdy, samoobjawienie Boga podczas święceń jest największym dowodem Bożej przyjaźni.
W ten właśnie sposób określił Jezus w Jerozolimskim wieczerniku Sakrament Święceń, gdy do swych uczniów powiedział: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego. Nazwałem was przyjaciółmi, ponieważ przekazałem wam wszystko, co usłyszałem od mego Ojca” (J 15,15). Taka przyjaźń prowadzi do zaufania, przez które uczeń opowiada Mistrzowi wszystko, co myśli i czyni wszystko, co mu jego Mistrz poleci. Niech Taborowe światło dnia Waszych święceń ustrzeże Was przed zmęczeniem i obojętnością, w której się już nie odczuwa blasku Chrystusowej przyjaźni!
Drodzy Kandydaci, ten dzień przemieni Wasze życie, ponieważ daje Wam nowe serce, przynosi nowe punkty odniesienia i rodzi przyjaźń z niczym nie porównywalną. Jako wierzący młodzi mężczyźni wkroczyliście do tej świątyni; jako diakoni Chrystusa będziecie ją opuszczali, by serdeczną miłością Boga opromieniać ten świat. Amen.
+ Joachim Kardynał Meisner
Arcybiskup Kolonii.
Numer 32 - Film "Godziny ciemności"
Przed laty na ekrany amerykańskich kin wszedł kontrowersyjny film "Godziny ciemności". Opowiada o młodym archeologu, który w Jerozolimie badał sprawę Jezusa z Nazaretu. W końcu odnalazł grobowiec, odpowiadający przekazom Ewangelii. Ale grób nie był pusty. Znajdowały się w nim szczątki ukrzyżowanego człowieka, ze śladami po gwoździach, przebitym boku i w cierniowej koronie. Świat obiegła szokująca wiadomość - nie było Zmartwychwstania.
Dla ludzkości rozpoczynają się tytułowe "godziny ciemności". Gasną wieczne lampki przed Najświętszym Sakramentem, sprzedane kościoły zamienia się na garaże, nie ma chętnych do pracy wśród trędowatych, rodziny się rozpadają, zanika wierność małżeńska i poświęcenie dla dzieci, odchodzi miłość, umieranie staje się rozpaczą, przebaczenie głupotą... Na zakończenie na ekranie pojawia się reżyser, który wyjaśnia: "Tak wyglądałby świat, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał... Wymyśliłem tę historię, aby pokazać ludziom, jak koszmarny byłby wtedy świat".
Zmartwychwstanie Chrystusa jest fundamentalną prawdą chrześcijaństwa. Pod każdym względem jest wydarzeniem wyjątkowym i nie mającym w historii ludzkości precedensu. Nie da się pogodzić z grecką ideą nieśmiertelności, czy różnymi koncepcjami wieczności, które wszystkie religie proponują człowiekowi. Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu jest fundamentem naszej wiary. "Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara" - powie Apostoł Narodów św. Paweł (1 Kor 15,14). Każda ludzka nadzieja ostatecznie czerpie z faktu, że grób Chrystusa pozostał pusty.
Numer 31 - Jaką wartość ma dziś dla nas objawienie w Lourdes?
12.01.2005 19:29:04
Kilkanaście objawień Najświętszej Maryi Panny w Lourdes, w roku 1858, pomimo swej pozornej prostoty przypomniało nam wiele ważnych, uniwersalnych, a więc aktualnych do dziś, prawd:
Maryja jest najświętsza i niepokalanie poczęta
«Jestem Niepokalanym Poczęciem» – odpowiedziała Maryja na pytanie o to, kim jest. Dogmat ten ogłoszony został 4 lata wcześniej. Bernadeta nic o nim nie wiedziała.
Niebieska Matka jest dla nas wzorem, kocha nas i o nas się troszczy
Milczące objawienia Matki Bożej przypominają nam: żyjemy pod spojrzeniem Maryi, najlepszej z matek. Możemy Ją kontemplować. Ona stale nam towarzyszy, ukazuje Siebie jako wzór do naśladowania. Przesuwała paciorki Różańca. Dla Bernadety było to przykładem i zachętą do modlitwy. Świadkowie twierdzili, że nawet sam sposób robienia przez Bernadetę znaku krzyża – «tak samo jak Pani» – nawracał grzeszników.
Maryja patrzy na nas, Swe dzieci
Patrzy spojrzeniem pełnym miłosierdzia, spojrzeniem Niebieskiej Mamy, towarzyszy każdemu Swojemu dziecku, we wszystkich częściach świata. Choć czujemy się słabi i chwiejni, stajemy się ofiarami otaczającego zła, nie wpadniemy w grzech, żyjąc pod niepokalanym spojrzeniem Niebieskiej Mamy i wpatrując się w Nią. Ona leczy zranienia, wylewa balsam na rany, karmi, wychowuje i prowadzi do świętości, tak jak doprowadziła do niej w krótkim czasie Bernadetę.
Uśmiech Matki przypomina Jej dobroć
Maryja kocha nawet najbiedniejszych, którzy mogą być Jej wielką radością i pociechą. Wymagania Matki są proste: «Nie trzeba ich zapisywać» – wyjaśniła Bernadecie. Wypowiedziała je w słowach: modlitwa, pokuta, procesja, wybudowanie kaplicy i obmywanie się w źródle. Wymagania Maryi mogą realizować zarówno dzieci, jak i dorośli, wykształceni i ludzie prości, bogaci i najbiedniejsi.
Jesteśmy odpowiedzialni za zbawienie innych
Maryja prosi o modlitwę i pokutę za grzeszników, by się pojednali z Bogiem i osiągnęli niebo. Prosiła o przychodzenie do Niej w procesji, co wymagało od niejednego dużego wysiłku. Bóg nie zniewala człowieka: prosi go o współpracę W Lourdes Maryja nie nakazała Bernadecie, że musi przychodzić do groty, lecz zapytała ją, «czy byłaby tak dobra, by to uczynić.» Nie żądała odmawiania Różańca. Sama, dyskretnie, modląc się, zachęcała Swym przykładem.
Po śmierci istnieje życie wieczne
Maryja obiecała Bernadecie szczęście wieczne i wskazała je jej jako cel. Sama Maryja Wniebowzięta i ukazująca się w Swym uwielbionym, niepokalanym Ciele jest przykładem tej wiecznej szczęśliwości. Pomoc Maryi, dobrej Matki, jest bardzo skuteczna Maryja pomaga nam wyzwolić się z różnych form zniewolenia. Leczy ciało i duszę. Symbolem tego działania Maryi jest źródło, poprzez które dokonały się liczne uzdrowienia i nawrócenia. Maryja – choć bez grzechu – nie gardzi nami, grzesznymi, lecz przychodzi, udziela pomocy.
Matka Niebieska chce nas wyzwolić z jarzma wszelkiego zniewolenia
Maryja – zachęcając nas do obmywania się w źródle – chce nas wyzwolić z niewoli grzechu i nieuporządkowanych namiętności, szczególnie z nieczystości; z niewoli egoizmu i nienawiści, byśmy żyli w miłości; z niewoli systemów politycznych, zbudowanych na odrzucaniu Boga, na głoszonym i szerzonym ateizmie. Maryja chce nas wyzwolić z niewoli złych czasów, w których żyjemy, aby nas przygotować do wejścia w nowe, nadchodzące czasy. Musimy tylko dać się prowadzić Maryi, słuchać Jej rad, a zostaniemy uwolnieni i uświęceni.
Do czego wzywa nas dzisiaj Maryja w Lourdes?
Które z wezwań Matki Najświętszej, ukazującej się w roku 1858 w Lourdes zachowało całą swą aktualność, wzywając nas dziś do ich realizacji? Z pewnością można odpowiedzieć, że wszystkie. Każde autentyczne Boże objawienie ma bowiem w sobie zawsze treści uniwersalne i pozostaje aktualne niezależnie od okresu historycznego, systemu politycznego i innych uwarunkowań.
Mamy być blisko Jezusa, Syna Maryi, obecnego w Eucharystii
Dlatego Matka Najświętsza prosiła o zbudowanie kaplicy i o przychodzenie w procesji do miejsca, w którym człowiek może odnaleźć Boga w sakramentach.
Pamiętać o stałej obecności i miłości Maryi do nas
Maryja podczas objawień w Lourdes często milczała i uśmiechała się do Bernadety. Zachowanie takie ukazuje Jej dobroć. Musimy nauczyć się widzieć Maryję nawet w duchowych ciemnościach, kiedy wydaje się nam, że jesteśmy całkowicie opuszczeni przez wszystkich. Mamy czynić wszystko z Nią, oddać Jej siebie. Wtedy Maryja będzie się nami posługiwać dla realizacji swoich planów. Maryja objawiała się w Lourdes, milcząc i uśmiechając się, by zachęcić do zaufania, nadziei, szukania u Niej schronienia przez poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu.
Modlić się o nawrócenie grzeszników
«Proście Boga o nawrócenie grzeszników» – powiedziała Maryja Bernadecie. W czasie gdy dziewczynka się modliła, Maryja, milcząc, przesuwała paciorki Różańca. Często zapominamy, że modlitwa posiada potężną moc wypraszania łaski nawrócenia dla grzeszników. Dlatego Maryja zaprasza nas w Lourdes do częstej modlitwy o ich nawrócenie. Ukazała nam – za pośrednictwem Bernadety, Swej, jak powiedziała: „najbiedniejszej córki” – że najskuteczniejszą modlitwą, którą najbardziej lubi, jest Różaniec Święty.
Pokutować i ponosić ofiary w intencji nawrócenia grzeszników
Maryja zapytała Bernadetę, czy «byłoby jej trudno uklęknąć i pocałować ziemię w akcie pokuty za grzeszników.» Wołała: «Pokuty! Pokuty! Pokuty!» Bóg cierpi z powodu każdego człowieka oddalającego się od Niego. Cierpi także Maryja, która pragnie zbawienia każdego człowieka, Swego dziecka, bo wszystkich odkupił okrutną śmiercią Jej Syn. Wzywa więc do różnych form pokuty i umartwienia oraz do ofiarowania ich Bogu w intencji grzeszników.
Ciągle oczyszczać się w sakramencie pokuty
Obmycie się w źródle – o które prosiła Maryja Bernadetę – ma znaczenie symboliczne. Nie każdy może przecież pojechać do Lourdes. A jednak słowa Matki Najświętszej wypowiedziane w Lourdes przeznaczone są dla wszystkich Jej dzieci. Maryja mówi nam więc w tych słowach także o innym źródle. Sprecyzowała to zwracając się w rocznicę objawień w Lourdes do ks. Gobbiego (11.02.77): «Obmyjcie się w źródle Wody Żywej – tryskającej z przebitego Serca Mojego Syna Jezusa.» Źródłem wody żywej są w Kościele sakramenty, a zwłaszcza sakrament pojednania. Maryja mówi: «Obmywajcie się często w tym zdroju! Potrzeba wam tego dla oczyszczenia się z grzechu i dla uzdrowienia z ran, które zło pozostawiło w waszym życiu.» Dla Maryi najważniejsze jest nasze zdrowie duchowe. Dlatego wzywa nas przede wszystkim do źródła, którym jest sakrament pojednania. Jezus ustanowił ten sakrament jako drogocenny owoc Odkupienia, aby przyjść nam z pomocą w najwyższej słabości. Tylko przez to źródło, jakim jest sakrament pojednania, Boże Miłosierdzie może rozlać się na całą ludzkość...
Troszczyć się o oczyszczenie i poprawę świata
Maryja pragnie naszego oczyszczenia po to, abyśmy z kolei oczyszczali i uświęcali świat, zalewany błotem zła. Ileż dzieci Maryi doznaje codziennie skażenia błotem rozlewającym się coraz bardziej po świecie i prowadzącym niezmierną liczbę dusz ku śmierci! Matka Najświętsza jest Niepokalana, jest samą Czystością. W Niej musimy się chronić przed zalewem błota zła. Przed tym błotem zła i błędu możemy się też ocalić słuchając Papieża, który – całkowicie oddany Maryi – jest dla nas przykładem życia, jakiego pragnie Niepokalana Matka.
Żyć w doskonałej czystości
Maryja wzywa nas, abyśmy się obmyli, bo chce doskonałej czystości naszego umysłu, serca i ciała, jak wyjaśniła nam przez ks. Gobbiego w orędziu z 11 lutego 1977 roku. Być czystym w umyśle oznacza, że w myślach mamy szukać i wypełniać jedynie wolę Pana. Umysł nasz ma być w pełni otwarty na przyjęcie Bożego Światła i niezaciemniony błędem. Mieć czyste serce to znaczy być prawdziwie zdolnym do miłości nadprzyrodzonej i Bożej. Nieuporządkowane przywiązania do siebie i stworzeń rzucają cień na wewnętrzną czystość naszej miłości. Maryja pragnie czystości naszego ciała, bo pewnego dnia zmartwychwstanie ono – duchowe i oczyszczone – by cieszyć się światłem i życiem Bożym. Przeznaczeniem ciała nie jest grób i zniszczenie, lecz Raj, dokąd po zmartwychwstaniu nasze ciało wstąpi, aby żyć wiecznie.
Żyć we wspólnocie, w jedności i wspólnie się modlić
Maryja prosiła w Lourdes o przychodzenie do groty objawień w procesji i o zbudowanie kaplicy. Zwróciła się z tym wezwaniem do kapłanów, by towarzyszyli ludowi. Matka Boża pragnie więc wspólnoty i modlitwy wspólnotowej. Tam, gdzie jest kapłan, kaplica, Bóg może też udzielać łask poprzez sakramenty. Maryja zachęca nas w ten sposób do korzystania z nich dla dobra naszych dusz. Pielgrzymowanie do Lourdes osób chorych wymaga też wspólnoty i ogromnej solidarności ludzi zdrowych.
Troszczyć się o rozwój łaski poprzez życie sakramentalne
Niepokalane Poczęcie Maryi to dla nas wezwanie do życia łaską, której Ona była pełna. Matka Boża objawiła się w Lourdes jako Niepokalane Poczęcie, to znaczy jako jedyne stworzenie, które nigdy nie znało cienia grzechu – nawet pierworodnego. Zwróciła się do nas w Lourdes z zaproszeniem do kroczenia drogą dobra i łaski, czystości i pokory, miłości i coraz większej świętości. Prosi o posługiwanie się środkami niezbędnymi do kroczenia tą drogą: o modlitwę, pokutę, oczyszczanie się w sakramencie pojednania.
Szukać pomocy u Matki w chorobach duszy
W życiu stale zagraża nam niebezpieczeństwo choroby, poddawania się zniechęceniu, brak ufności, co prowadzi do duchowej niemocy. Maryja chciała się ukazać w Lourdes jako lekarstwo na nasze choroby, pomoc w naszych potrzebach, wsparcie w ludzkiej słabości. U naszej Matki mamy szukać uzdrowienia nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim – duchowego.
Być radością dla Matki Niebieskiej
Kto kocha Niepokalaną Matkę, ten nie tylko szuka Jej pomocy, lecz pragnie być Jej radością. Dzisiaj Serce Maryi jest głęboko ranione przez grzechy, zniewagi i niewierności, przez pychę i oschłość, uporczywe odrzucanie Jej macierzyńskich interwencji. Maryja znajduje pocieszenie ze strony najmniejszych dzieci. Przykładem jest Bernadeta. Biografowie piszą, że brakowało jej wszystkiego: pieniędzy, zdrowia i wykształcenia, czyli wszystkiego, co liczy się w oczach ludzi. A jednak Maryja znalazła w niej coś, o co mogła poprosić Swoją „najbiedniejszą córkę”. Była to modlitwa, pokuta, oddanie siebie, korzystanie z sakramentów, życie zakonne... Bernadeta spełniła wszystkie te pragnienia. Wchodząc na drogę wskazaną jej przez Matkę Najświętszą sama w krótkim czasie osiągnęła świętość.
Odpowiedzieć na wezwanie Maryi z Lourdes i sprawić Jej radość może zatem każdy człowiek, bo każdy może posiadać bogactwo miłości, pokory i uległości wobec Boga i Maryi, choćby po ludzku był najbiedniejszy. Słuchanie zaś Jej rad i podążanie za Jej przykładem jest najprostszą drogą do świętości, której Niepokalana Matka pragnie dla każdego ze Swoich dzieci.
Numer 30 - O Adwencie i Roratach
11.12.2004 13:37:22
Adwent, adventus, w starożytnym Rzymie i Bizancjum oznaczał przybycie i odwiedziny ważnej osobistości, króla, cesarza. Chrześcijanie niemal od zawsze widzieli w owym adventus przybycie Króla Królów - Chrystusa: Jego Wcielenie, Narodzenie i powtórne przyjście na końcu czasów. Liturgiczny okres Adwentu wprowadza nas w trojakie oczekiwanie:
· na Boże Narodzenie, czyli wspomnienie pierwszego, historycznego przyjścia Chrystusa,
· na osobiste spotkanie z Chrystusem poprzez łaskę i, w końcu,
· na powtórne przyjście Chrystusa w chwale.
Pierwszy adwent już się dokonał: Pan, Emmanuel, wyczekiwany przez lud Starego Przymierza, narodził się, jak wierzymy, 2000 lat temu w Betlejem. W tęsknotę Izraela, w tajemnicę oczekiwania na Mesjasza, wprowadza nas liturgia drugiej części Adwentu, będącej bezpośrednim przygotowaniem do świętowania Bożego Narodzenia.
Paradoksalnie, jeśli w liturgicznym Adwencie oczekujemy przyjścia Chrystusa, to jest On już wśród nas obecny. Do tej Obecności łatwo się przyzwyczaić, dlatego potrzebny nam drugi adwent - tajemnica nieustannie i na nowo ofiarowywanej nam łaski, przyjmowania i spotykania Boga w naszym osobistym życiu. Średniowieczni kaznodzieje mówili o tym przychodzeniu Boga do duszy jako o adwencie cierpliwym, łagodnym i cichym: "Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną" (Ap 3, 20). W tym wymiarze Adwent jest skupionym, lecz radosnym oczekiwaniem, by nie przeoczyć Bożej obecności w naszej codzienności.
Bliskość Dnia Pańskiego, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa, akcentuje liturgia pierwszego i drugiego tygodnia Adwentu. W perspektywie tego Dnia nabiera powagi wezwanie do nawrócenia i ewangelicznego czuwania. "Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach" (Ml 3, 19-20).
Roraty, adwentowe msze odprawiane o wschodzie Słońca, podkreślają wyjątkowość tego okresu. Nazwa "roraty" pochodzi od zwyczajowej pieśni na wejście (introitu), rozpoczynającej się od słów "Rorate caeli desuper" - "Spuśćcie rosę niebiosa". Msza roratnia, czyli msza wotywna o Najświętszej Maryi Pannie w okresie Adwentu, jest śladem dawnego obchodzenia święta Zwiastowania Pańskiego w okresie Adwentu - 18 grudnia. W starożytnych i średniowiecznych księgach liturgicznych polecano odprawianie tej mszy o Najświętszej Maryi Pannie w tygodniu poprzedzającym Boże Narodzenie lub nawet przez cały Adwent. Tak wyjątkowa obecność Matki Bożej w Adwencie ma głęboki sens. Maryja jest mistrzynią adwentowego oczekiwania. Jako córka Izraela, jako Matka Pana Jezusa i jako Matka Kościoła. Z Izraelem czekała na Mesjasza, a kiedy Anioł zwiastował jej, że pocznie i porodzi Syna, Emmanuela, oczekiwała na Życie, które cudownie w niej wzrastało. Razem z Kościołem czeka na przyjście chwalebnego, uwielbionego Chrystusa, a królując w niebie razem z Nim, wspiera Kościół w jego oczekiwaniu na ostateczny Dzień Pański.
Pieśń "Rorate caeli" towarzyszy zwykle roratom u dominikanów. Śpiew ten nieodłącznie kojarzy się nam z Adwentem, jako ten, który buduje adwentowe oczekiwanie, wprowadza w jego atmosferę. Pochodzenie i historia tego śpiewu są trudne do odtworzenia. Z pewnością może się on poszczycić kilkusetletnią tradycją, choć nieobecność w średniowiecznych źródłach każe upatrywać czas jego powstania w epokach późniejszych. Pewne wzmianki pozwalają przypuszczać, że powstał we Francji i w tamtejszych kościołach przyjął się jako adwentowa modlitwa.
Słowa refrenu: "Spuśćcie rosę niebiosa a obłoki niech wyleją Sprawiedliwego" (por. Iz 45, 8) stanowią przewodni motyw adwentowej liturgii. Najpopularniejszy łaciński przekład Biblii, zwany Wulgatą, nadał tym słowom sens mesjański: tęsknego wołania o Mesjasza - Zbawiciela i zapowiedzi Jego narodzin. Tekst zwrotek to modlitwa utkana z proroctw Izajasza. W sensie historycznym wyraża się w niej grzech Izraela i dramat jego zasłużonej kary, poczucie opuszczenia przez Boga, tęsknota za Zbawicielem i Odkupicielem, a w końcu Boża obietnica pocieszenia i wyzwolenia ludu. Interpretacja duchowa każe widzieć tu sytuację duszy dotkniętej przez grzech, zmagającej się ze słabością, do której Bóg przychodzi jako Wyzwoliciel i Odkupiciel. Izrael jest także alegorią Kościoła oczekującego dnia Narodzenia Chrystusa i zarazem dnia Jego powtórnego przyjścia.
Tekst "Rorate caeli - Ne irascaris" przedstawiamy w oryginalnej wersji łacińskiej. Towarzyszy mu współczesny przekład na język polski i krótkie rozważania. W zwrotkach pieśni podajemy, o ile udało się zidentyfikować, miejsca biblijne będące źródłem poszczególnych wersów. Czynimy to ze świadomością, że znaczenie tych fragmentów w łacińskiej Wulgacie było często odmienne od znaczenia nadanego im we współczesnym przekładzie z języka hebrajskiego. Dokonanie takiego porównania pozwala nam jednak dostrzec bogactwo Słowa Bożego i Tradycji Kościoła.
Rorate caeli desuper et nubes pluant justum
(Iz 45, 8)
Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego
Zaczynając analizę literacką "Rorate" należy zwrócić uwagę na strukturę tego utworu, ponieważ pozwoli to lepiej zrozumieć jego przesłanie. Otóż składa się on z czterech zwrotek i refrenu, który zawiera przewodnią myśl całego utworu oraz ułatwia uczestnikom liturgii włączyć się do wspólnego śpiewu.
Koncentrując się na treści trzeba zauważyć, że autor pieśni wykorzystał wyłącznie fragmenty Biblii, a przy ich kompilacji dokonał jedynie niewielkich retuszy. Zdecydowana większość cytatów pochodzi z Księgi Izajasza. Nic dziwnego, bowiem specyficzna to księga, opisująca: upadek Państwa Judzkiego i niewolę Izraelitów spowodowany ich grzechami, obietnicę powrotu do Ziemi Obiecanej oraz powolną odbudowę państwa po powrocie z wygnania.
Bardzo trafnie autor: "Rorate..." wybrał na refren słowa: Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego! To nie prośba o upragnione opady, ale wołanie zniewolonych i tych, którzy głęboko pragną łaski, dobroci od Boga. Niebiosa, jako miejsce "przebywania" Boga, oznaczają Jego samego. Rosa, tak cenna dla upraw na Bliskim Wschodzie, symbolizuje łaskę - darmowe dobro przekazane przez Stwórcę. Obłoki mają wylać Sprawiedliwego. Tym terminem nazywali Izraelici oczekiwanego Mesjasza (Pomazańca Bożego). Tak więc powracający refren jest wyrazem oczekiwania wyśpiewanego niegdyś przez proroka, które staje się naszym wołaniem.
Rorate... znaczy tęsknić"
Świadectwo pewnej osoby
„W zimny jesienny poranek wszedłem do ciemnego kościoła, w którym słabym światłem kilku świeczek oświetlony był jedynie ołtarz. Po chwili ciszy zabrzmiał śpiew, który rozbudził w moim sercu wielką tęsknotę i oczarował mnie swoim pięknem...
Pierwszy rok w Duszpasterstwie Akademickim "Beczka" był dla mnie czasem fascynacji Kościołem i odkrywaniem jego licznych skarbów. Jednym z nich jest pieśń "Rorate caeli" śpiewana po łacinie w okresie Adwentu. W tym czasie poprzedzającym Boże Narodzenie, w wielu kościołach w całej Polsce, odprawiane są msze święte - roraty, na które licznie przychodzą dzieci z lampionami. Nazwa tych mszy pochodzi właśnie od pierwszego słowa tej pieśni.
Mój pierwszy kontakt z nią był pamiętny. W krakowskim kościele Ojców Dominikanów Akademicka "Beczka" wraz Duszpasterstwem Szkół Średnich "Przystań" ma w ciągu tygodnia mszę roratnią o... 6.30. Interesowało mnie wiele rzeczy, więc, po licznych zachętach, wstałem na tę barbarzyńską porę, czytaj: "środek nocy dla przeciętnego studenta". W zimny jesienny poranek wszedłem do ciemnego kościoła, w którym słabym światłem kilku świeczek oświetlony był jedynie ołtarz. Po chwili ciszy zabrzmiał śpiew, który rozbudził w moim sercu wielką tęsknotę i oczarował mnie swoim pięknem. Ta pieśń tak bardzo mi się spodobała, że wspólnie z innymi zacząłem uczyć się jej śpiewać. Dzięki ich pomocy szybko nauczyłem się melodii i słów, chociaż rozumienie tekstu przychodziło znacznie wolniej, a przecież treść tej pieśni jest równie poruszająca, jak i melodia.”
Tekst i nuty "Rorate caeli" zaczerpnięto ze Śpiewnika dominikańskiego "Niepojęta Trójco", wyd. 3, Kraków (b.d.), s. 150. Pomocą w pisaniu służyły nam następujące teksty:
1. Wprowadzenie
o P. Guéranger, Rok liturgiczny, I, Adwent, Sandomierz 1927
o Martinus Polonus, Sermones de tempore et de sanctis, Strasburg 1484
o B. Nadolski, Liturgika, II, Liturgia i czas, Poznań 1991
o E. Zdeb, Dzieje rorat w Polsce. Studium historyczno-liturgiczne, "Rocznik Teologiczny Śląska Opolskiego", 1 (1968), s. 315-355.
2. Komentarz
o A. Świderkówna, Rozmowy o Biblii, Warszawa 1994
o A. Świderkówna, Rozmów o Biblii ciąg dalszy, Warszawa 1996
|
Modlitwa przed Mszą Świętą
Oto za chwilę przystąpię do ołtarza Bożego.
Do Boga, który rozwesela młodość moją.
Do świętej przystępuje służby. Chcę ją dobrze pełnić.
Proszę cię Panie Jezu o łaskę skupienia, by myśli moje były przy Tobie,
By oczy moje były zwrócone na ołtarz, a serce moje oddane tylko Tobie. Amen
Modlitwa po Mszy Świętej
Boże którego dobroć powołała mnie do Twej służby,
Spraw, bym uświęcony uczestnictwem w Twych tajemnicach przez dzień dzisiejszy
I całe me życie szedł tylko drogą zbawienia.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen
|