Sorry, your browser doesn't support Java(tm).

   stat4u
   Galeria zdjęć
  Cykl Świętych
  Kalendarium
 
  

Numer 32 - Ciekawostka
29.03.2005 12:10:25

Przed laty na ekrany amerykańskich kin wszedł kontrowersyjny film "Godziny ciemności". Opowiada o młodym archeologu, który w Jerozolimie badał sprawę Jezusa z Nazaretu. W końcu odnalazł grobowiec, odpowiadający przekazom Ewangelii. Ale grób nie był pusty. Znajdowały się w nim szczątki ukrzyżowanego człowieka, ze śladami po gwoździach, przebitym boku i w cierniowej koronie. Świat obiegła szokująca wiadomość - nie było Zmartwychwstania.

Dla ludzkości rozpoczynają się tytułowe "godziny ciemności". Gasną wieczne lampki przed Najświętszym Sakramentem, sprzedane kościoły zamienia się na garaże, nie ma chętnych do pracy wśród trędowatych, rodziny się rozpadają, zanika wierność małżeńska i poświęcenie dla dzieci, odchodzi miłość, umieranie staje się rozpaczą, przebaczenie głupotą... Na zakończenie na ekranie pojawia się reżyser, który wyjaśnia: "Tak wyglądałby świat, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał... Wymyśliłem tę historię, aby pokazać ludziom, jak koszmarny byłby wtedy świat".

Zmartwychwstanie Chrystusa jest fundamentalną prawdą chrześcijaństwa. Pod każdym względem jest wydarzeniem wyjątkowym i nie mającym w historii ludzkości precedensu. Nie da się pogodzić z grecką ideą nieśmiertelności, czy różnymi koncepcjami wieczności, które wszystkie religie proponują człowiekowi. Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu jest fundamentem naszej wiary. "Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara" - powie Apostoł Narodów św. Paweł (1 Kor 15,14). Każda ludzka nadzieja ostatecznie czerpie z faktu, że grób Chrystusa pozostał pusty.

Numer 31 - Jaką wartość ma dziś dla nas objawienie w Lourdes?
12.01.2005 19:29:04

Kilkanaście objawień Najświętszej Maryi Panny w Lourdes, w roku 1858, pomimo swej pozornej prostoty przypomniało nam wiele ważnych, uniwersalnych, a więc aktualnych do dziś, prawd:

Maryja jest najświętsza i niepokalanie poczęta
«Jestem Niepokalanym Poczęciem» – odpowiedziała Maryja na pytanie o to, kim jest. Dogmat ten ogłoszony został 4 lata wcześniej. Bernadeta nic o nim nie wiedziała.

Niebieska Matka jest dla nas wzorem, kocha nas i o nas się troszczy
Milczące objawienia Matki Bożej przypominają nam: żyjemy pod spojrzeniem Maryi, najlepszej z matek. Możemy Ją kontemplować. Ona stale nam towarzyszy, ukazuje Siebie jako wzór do naśladowania. Przesuwała paciorki Różańca. Dla Bernadety było to przykładem i zachętą do modlitwy. Świadkowie twierdzili, że nawet sam sposób robienia przez Bernadetę znaku krzyża – «tak samo jak Pani» – nawracał grzeszników.

Maryja patrzy na nas, Swe dzieci
Patrzy spojrzeniem pełnym miłosierdzia, spojrzeniem Niebieskiej Mamy, towarzyszy każdemu Swojemu dziecku, we wszystkich częściach świata. Choć czujemy się słabi i chwiejni, stajemy się ofiarami otaczającego zła, nie wpadniemy w grzech, żyjąc pod niepokalanym spojrzeniem Niebieskiej Mamy i wpatrując się w Nią. Ona leczy zranienia, wylewa balsam na rany, karmi, wychowuje i prowadzi do świętości, tak jak doprowadziła do niej w krótkim czasie Bernadetę.

Uśmiech Matki przypomina Jej dobroć
Maryja kocha nawet najbiedniejszych, którzy mogą być Jej wielką radością i pociechą. Wymagania Matki są proste: «Nie trzeba ich zapisywać» – wyjaśniła Bernadecie. Wypowiedziała je w słowach: modlitwa, pokuta, procesja, wybudowanie kaplicy i obmywanie się w źródle. Wymagania Maryi mogą realizować zarówno dzieci, jak i dorośli, wykształceni i ludzie prości, bogaci i najbiedniejsi.

Jesteśmy odpowiedzialni za zbawienie innych
Maryja prosi o modlitwę i pokutę za grzeszników, by się pojednali z Bogiem i osiągnęli niebo. Prosiła o przychodzenie do Niej w procesji, co wymagało od niejednego dużego wysiłku. Bóg nie zniewala człowieka: prosi go o współpracę W Lourdes Maryja nie nakazała Bernadecie, że musi przychodzić do groty, lecz zapytała ją, «czy byłaby tak dobra, by to uczynić.» Nie żądała odmawiania Różańca. Sama, dyskretnie, modląc się, zachęcała Swym przykładem.

Po śmierci istnieje życie wieczne
Maryja obiecała Bernadecie szczęście wieczne i wskazała je jej jako cel. Sama Maryja Wniebowzięta i ukazująca się w Swym uwielbionym, niepokalanym Ciele jest przykładem tej wiecznej szczęśliwości. Pomoc Maryi, dobrej Matki, jest bardzo skuteczna Maryja pomaga nam wyzwolić się z różnych form zniewolenia. Leczy ciało i duszę. Symbolem tego działania Maryi jest źródło, poprzez które dokonały się liczne uzdrowienia i nawrócenia. Maryja – choć bez grzechu – nie gardzi nami, grzesznymi, lecz przychodzi, udziela pomocy.

Matka Niebieska chce nas wyzwolić z jarzma wszelkiego zniewolenia
Maryja – zachęcając nas do obmywania się w źródle – chce nas wyzwolić z niewoli grzechu i nieuporządkowanych namiętności, szczególnie z nieczystości; z niewoli egoizmu i nienawiści, byśmy żyli w miłości; z niewoli systemów politycznych, zbudowanych na odrzucaniu Boga, na głoszonym i szerzonym ateizmie. Maryja chce nas wyzwolić z niewoli złych czasów, w których żyjemy, aby nas przygotować do wejścia w nowe, nadchodzące czasy. Musimy tylko dać się prowadzić Maryi, słuchać Jej rad, a zostaniemy uwolnieni i uświęceni.

Do czego wzywa nas dzisiaj Maryja w Lourdes?
Które z wezwań Matki Najświętszej, ukazującej się w roku 1858 w Lourdes zachowało całą swą aktualność, wzywając nas dziś do ich realizacji? Z pewnością można odpowiedzieć, że wszystkie. Każde autentyczne Boże objawienie ma bowiem w sobie zawsze treści uniwersalne i pozostaje aktualne niezależnie od okresu historycznego, systemu politycznego i innych uwarunkowań.

Mamy być blisko Jezusa, Syna Maryi, obecnego w Eucharystii
Dlatego Matka Najświętsza prosiła o zbudowanie kaplicy i o przychodzenie w procesji do miejsca, w którym człowiek może odnaleźć Boga w sakramentach.

Pamiętać o stałej obecności i miłości Maryi do nas
Maryja podczas objawień w Lourdes często milczała i uśmiechała się do Bernadety. Zachowanie takie ukazuje Jej dobroć. Musimy nauczyć się widzieć Maryję nawet w duchowych ciemnościach, kiedy wydaje się nam, że jesteśmy całkowicie opuszczeni przez wszystkich. Mamy czynić wszystko z Nią, oddać Jej siebie. Wtedy Maryja będzie się nami posługiwać dla realizacji swoich planów. Maryja objawiała się w Lourdes, milcząc i uśmiechając się, by zachęcić do zaufania, nadziei, szukania u Niej schronienia przez poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu.

Modlić się o nawrócenie grzeszników
«Proście Boga o nawrócenie grzeszników» – powiedziała Maryja Bernadecie. W czasie gdy dziewczynka się modliła, Maryja, milcząc, przesuwała paciorki Różańca. Często zapominamy, że modlitwa posiada potężną moc wypraszania łaski nawrócenia dla grzeszników. Dlatego Maryja zaprasza nas w Lourdes do częstej modlitwy o ich nawrócenie. Ukazała nam – za pośrednictwem Bernadety, Swej, jak powiedziała: „najbiedniejszej córki” – że najskuteczniejszą modlitwą, którą najbardziej lubi, jest Różaniec Święty.

Pokutować i ponosić ofiary w intencji nawrócenia grzeszników
Maryja zapytała Bernadetę, czy «byłoby jej trudno uklęknąć i pocałować ziemię w akcie pokuty za grzeszników.» Wołała: «Pokuty! Pokuty! Pokuty!» Bóg cierpi z powodu każdego człowieka oddalającego się od Niego. Cierpi także Maryja, która pragnie zbawienia każdego człowieka, Swego dziecka, bo wszystkich odkupił okrutną śmiercią Jej Syn. Wzywa więc do różnych form pokuty i umartwienia oraz do ofiarowania ich Bogu w intencji grzeszników.

Ciągle oczyszczać się w sakramencie pokuty
Obmycie się w źródle – o które prosiła Maryja Bernadetę – ma znaczenie symboliczne. Nie każdy może przecież pojechać do Lourdes. A jednak słowa Matki Najświętszej wypowiedziane w Lourdes przeznaczone są dla wszystkich Jej dzieci. Maryja mówi nam więc w tych słowach także o innym źródle. Sprecyzowała to zwracając się w rocznicę objawień w Lourdes do ks. Gobbiego (11.02.77): «Obmyjcie się w źródle Wody Żywej – tryskającej z przebitego Serca Mojego Syna Jezusa.» Źródłem wody żywej są w Kościele sakramenty, a zwłaszcza sakrament pojednania. Maryja mówi: «Obmywajcie się często w tym zdroju! Potrzeba wam tego dla oczyszczenia się z grzechu i dla uzdrowienia z ran, które zło pozostawiło w waszym życiu.» Dla Maryi najważniejsze jest nasze zdrowie duchowe. Dlatego wzywa nas przede wszystkim do źródła, którym jest sakrament pojednania. Jezus ustanowił ten sakrament jako drogocenny owoc Odkupienia, aby przyjść nam z pomocą w najwyższej słabości. Tylko przez to źródło, jakim jest sakrament pojednania, Boże Miłosierdzie może rozlać się na całą ludzkość...

Troszczyć się o oczyszczenie i poprawę świata
Maryja pragnie naszego oczyszczenia po to, abyśmy z kolei oczyszczali i uświęcali świat, zalewany błotem zła. Ileż dzieci Maryi doznaje codziennie skażenia błotem rozlewającym się coraz bardziej po świecie i prowadzącym niezmierną liczbę dusz ku śmierci! Matka Najświętsza jest Niepokalana, jest samą Czystością. W Niej musimy się chronić przed zalewem błota zła. Przed tym błotem zła i błędu możemy się też ocalić słuchając Papieża, który – całkowicie oddany Maryi – jest dla nas przykładem życia, jakiego pragnie Niepokalana Matka.

Żyć w doskonałej czystości
Maryja wzywa nas, abyśmy się obmyli, bo chce doskonałej czystości naszego umysłu, serca i ciała, jak wyjaśniła nam przez ks. Gobbiego w orędziu z 11 lutego 1977 roku. Być czystym w umyśle oznacza, że w myślach mamy szukać i wypełniać jedynie wolę Pana. Umysł nasz ma być w pełni otwarty na przyjęcie Bożego Światła i niezaciemniony błędem. Mieć czyste serce to znaczy być prawdziwie zdolnym do miłości nadprzyrodzonej i Bożej. Nieuporządkowane przywiązania do siebie i stworzeń rzucają cień na wewnętrzną czystość naszej miłości. Maryja pragnie czystości naszego ciała, bo pewnego dnia zmartwychwstanie ono – duchowe i oczyszczone – by cieszyć się światłem i życiem Bożym. Przeznaczeniem ciała nie jest grób i zniszczenie, lecz Raj, dokąd po zmartwychwstaniu nasze ciało wstąpi, aby żyć wiecznie.

Żyć we wspólnocie, w jedności i wspólnie się modlić
Maryja prosiła w Lourdes o przychodzenie do groty objawień w procesji i o zbudowanie kaplicy. Zwróciła się z tym wezwaniem do kapłanów, by towarzyszyli ludowi. Matka Boża pragnie więc wspólnoty i modlitwy wspólnotowej. Tam, gdzie jest kapłan, kaplica, Bóg może też udzielać łask poprzez sakramenty. Maryja zachęca nas w ten sposób do korzystania z nich dla dobra naszych dusz. Pielgrzymowanie do Lourdes osób chorych wymaga też wspólnoty i ogromnej solidarności ludzi zdrowych.

Troszczyć się o rozwój łaski poprzez życie sakramentalne
Niepokalane Poczęcie Maryi to dla nas wezwanie do życia łaską, której Ona była pełna. Matka Boża objawiła się w Lourdes jako Niepokalane Poczęcie, to znaczy jako jedyne stworzenie, które nigdy nie znało cienia grzechu – nawet pierworodnego. Zwróciła się do nas w Lourdes z zaproszeniem do kroczenia drogą dobra i łaski, czystości i pokory, miłości i coraz większej świętości. Prosi o posługiwanie się środkami niezbędnymi do kroczenia tą drogą: o modlitwę, pokutę, oczyszczanie się w sakramencie pojednania.

Szukać pomocy u Matki w chorobach duszy
W życiu stale zagraża nam niebezpieczeństwo choroby, poddawania się zniechęceniu, brak ufności, co prowadzi do duchowej niemocy. Maryja chciała się ukazać w Lourdes jako lekarstwo na nasze choroby, pomoc w naszych potrzebach, wsparcie w ludzkiej słabości. U naszej Matki mamy szukać uzdrowienia nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim – duchowego.

Być radością dla Matki Niebieskiej
Kto kocha Niepokalaną Matkę, ten nie tylko szuka Jej pomocy, lecz pragnie być Jej radością. Dzisiaj Serce Maryi jest głęboko ranione przez grzechy, zniewagi i niewierności, przez pychę i oschłość, uporczywe odrzucanie Jej macierzyńskich interwencji. Maryja znajduje pocieszenie ze strony najmniejszych dzieci. Przykładem jest Bernadeta. Biografowie piszą, że brakowało jej wszystkiego: pieniędzy, zdrowia i wykształcenia, czyli wszystkiego, co liczy się w oczach ludzi. A jednak Maryja znalazła w niej coś, o co mogła poprosić Swoją „najbiedniejszą córkę”. Była to modlitwa, pokuta, oddanie siebie, korzystanie z sakramentów, życie zakonne... Bernadeta spełniła wszystkie te pragnienia. Wchodząc na drogę wskazaną jej przez Matkę Najświętszą sama w krótkim czasie osiągnęła świętość.
Odpowiedzieć na wezwanie Maryi z Lourdes i sprawić Jej radość może zatem każdy człowiek, bo każdy może posiadać bogactwo miłości, pokory i uległości wobec Boga i Maryi, choćby po ludzku był najbiedniejszy. Słuchanie zaś Jej rad i podążanie za Jej przykładem jest najprostszą drogą do świętości, której Niepokalana Matka pragnie dla każdego ze Swoich dzieci.


Numer 30 - O Adwencie i Roratach
11.12.2004 13:37:22

Adwent, adventus, w starożytnym Rzymie i Bizancjum oznaczał przybycie i odwiedziny ważnej osobistości, króla, cesarza. Chrześcijanie niemal od zawsze widzieli w owym adventus przybycie Króla Królów - Chrystusa: Jego Wcielenie, Narodzenie i powtórne przyjście na końcu czasów. Liturgiczny okres Adwentu wprowadza nas w trojakie oczekiwanie:
· na Boże Narodzenie, czyli wspomnienie pierwszego, historycznego przyjścia Chrystusa,
· na osobiste spotkanie z Chrystusem poprzez łaskę i, w końcu,
· na powtórne przyjście Chrystusa w chwale.
Pierwszy adwent już się dokonał: Pan, Emmanuel, wyczekiwany przez lud Starego Przymierza, narodził się, jak wierzymy, 2000 lat temu w Betlejem. W tęsknotę Izraela, w tajemnicę oczekiwania na Mesjasza, wprowadza nas liturgia drugiej części Adwentu, będącej bezpośrednim przygotowaniem do świętowania Bożego Narodzenia.
Paradoksalnie, jeśli w liturgicznym Adwencie oczekujemy przyjścia Chrystusa, to jest On już wśród nas obecny. Do tej Obecności łatwo się przyzwyczaić, dlatego potrzebny nam drugi adwent - tajemnica nieustannie i na nowo ofiarowywanej nam łaski, przyjmowania i spotykania Boga w naszym osobistym życiu. Średniowieczni kaznodzieje mówili o tym przychodzeniu Boga do duszy jako o adwencie cierpliwym, łagodnym i cichym: "Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną" (Ap 3, 20). W tym wymiarze Adwent jest skupionym, lecz radosnym oczekiwaniem, by nie przeoczyć Bożej obecności w naszej codzienności.
Bliskość Dnia Pańskiego, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa, akcentuje liturgia pierwszego i drugiego tygodnia Adwentu. W perspektywie tego Dnia nabiera powagi wezwanie do nawrócenia i ewangelicznego czuwania. "Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach" (Ml 3, 19-20).

Roraty, adwentowe msze odprawiane o wschodzie Słońca, podkreślają wyjątkowość tego okresu. Nazwa "roraty" pochodzi od zwyczajowej pieśni na wejście (introitu), rozpoczynającej się od słów "Rorate caeli desuper" - "Spuśćcie rosę niebiosa". Msza roratnia, czyli msza wotywna o Najświętszej Maryi Pannie w okresie Adwentu, jest śladem dawnego obchodzenia święta Zwiastowania Pańskiego w okresie Adwentu - 18 grudnia. W starożytnych i średniowiecznych księgach liturgicznych polecano odprawianie tej mszy o Najświętszej Maryi Pannie w tygodniu poprzedzającym Boże Narodzenie lub nawet przez cały Adwent. Tak wyjątkowa obecność Matki Bożej w Adwencie ma głęboki sens. Maryja jest mistrzynią adwentowego oczekiwania. Jako córka Izraela, jako Matka Pana Jezusa i jako Matka Kościoła. Z Izraelem czekała na Mesjasza, a kiedy Anioł zwiastował jej, że pocznie i porodzi Syna, Emmanuela, oczekiwała na Życie, które cudownie w niej wzrastało. Razem z Kościołem czeka na przyjście chwalebnego, uwielbionego Chrystusa, a królując w niebie razem z Nim, wspiera Kościół w jego oczekiwaniu na ostateczny Dzień Pański.

Pieśń "Rorate caeli" towarzyszy zwykle roratom u dominikanów. Śpiew ten nieodłącznie kojarzy się nam z Adwentem, jako ten, który buduje adwentowe oczekiwanie, wprowadza w jego atmosferę. Pochodzenie i historia tego śpiewu są trudne do odtworzenia. Z pewnością może się on poszczycić kilkusetletnią tradycją, choć nieobecność w średniowiecznych źródłach każe upatrywać czas jego powstania w epokach późniejszych. Pewne wzmianki pozwalają przypuszczać, że powstał we Francji i w tamtejszych kościołach przyjął się jako adwentowa modlitwa.
Słowa refrenu: "Spuśćcie rosę niebiosa a obłoki niech wyleją Sprawiedliwego" (por. Iz 45, 8) stanowią przewodni motyw adwentowej liturgii. Najpopularniejszy łaciński przekład Biblii, zwany Wulgatą, nadał tym słowom sens mesjański: tęsknego wołania o Mesjasza - Zbawiciela i zapowiedzi Jego narodzin. Tekst zwrotek to modlitwa utkana z proroctw Izajasza. W sensie historycznym wyraża się w niej grzech Izraela i dramat jego zasłużonej kary, poczucie opuszczenia przez Boga, tęsknota za Zbawicielem i Odkupicielem, a w końcu Boża obietnica pocieszenia i wyzwolenia ludu. Interpretacja duchowa każe widzieć tu sytuację duszy dotkniętej przez grzech, zmagającej się ze słabością, do której Bóg przychodzi jako Wyzwoliciel i Odkupiciel. Izrael jest także alegorią Kościoła oczekującego dnia Narodzenia Chrystusa i zarazem dnia Jego powtórnego przyjścia.
Tekst "Rorate caeli - Ne irascaris" przedstawiamy w oryginalnej wersji łacińskiej. Towarzyszy mu współczesny przekład na język polski i krótkie rozważania. W zwrotkach pieśni podajemy, o ile udało się zidentyfikować, miejsca biblijne będące źródłem poszczególnych wersów. Czynimy to ze świadomością, że znaczenie tych fragmentów w łacińskiej Wulgacie było często odmienne od znaczenia nadanego im we współczesnym przekładzie z języka hebrajskiego. Dokonanie takiego porównania pozwala nam jednak dostrzec bogactwo Słowa Bożego i Tradycji Kościoła.

Rorate caeli desuper et nubes pluant justum
(Iz 45, 8)
Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego


Zaczynając analizę literacką "Rorate" należy zwrócić uwagę na strukturę tego utworu, ponieważ pozwoli to lepiej zrozumieć jego przesłanie. Otóż składa się on z czterech zwrotek i refrenu, który zawiera przewodnią myśl całego utworu oraz ułatwia uczestnikom liturgii włączyć się do wspólnego śpiewu.
Koncentrując się na treści trzeba zauważyć, że autor pieśni wykorzystał wyłącznie fragmenty Biblii, a przy ich kompilacji dokonał jedynie niewielkich retuszy. Zdecydowana większość cytatów pochodzi z Księgi Izajasza. Nic dziwnego, bowiem specyficzna to księga, opisująca: upadek Państwa Judzkiego i niewolę Izraelitów spowodowany ich grzechami, obietnicę powrotu do Ziemi Obiecanej oraz powolną odbudowę państwa po powrocie z wygnania.
Bardzo trafnie autor: "Rorate..." wybrał na refren słowa: Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego! To nie prośba o upragnione opady, ale wołanie zniewolonych i tych, którzy głęboko pragną łaski, dobroci od Boga. Niebiosa, jako miejsce "przebywania" Boga, oznaczają Jego samego. Rosa, tak cenna dla upraw na Bliskim Wschodzie, symbolizuje łaskę - darmowe dobro przekazane przez Stwórcę. Obłoki mają wylać Sprawiedliwego. Tym terminem nazywali Izraelici oczekiwanego Mesjasza (Pomazańca Bożego). Tak więc powracający refren jest wyrazem oczekiwania wyśpiewanego niegdyś przez proroka, które staje się naszym wołaniem.

Rorate... znaczy tęsknić"

Świadectwo pewnej osoby
„W zimny jesienny poranek wszedłem do ciemnego kościoła, w którym słabym światłem kilku świeczek oświetlony był jedynie ołtarz. Po chwili ciszy zabrzmiał śpiew, który rozbudził w moim sercu wielką tęsknotę i oczarował mnie swoim pięknem...
Pierwszy rok w Duszpasterstwie Akademickim "Beczka" był dla mnie czasem fascynacji Kościołem i odkrywaniem jego licznych skarbów. Jednym z nich jest pieśń "Rorate caeli" śpiewana po łacinie w okresie Adwentu. W tym czasie poprzedzającym Boże Narodzenie, w wielu kościołach w całej Polsce, odprawiane są msze święte - roraty, na które licznie przychodzą dzieci z lampionami. Nazwa tych mszy pochodzi właśnie od pierwszego słowa tej pieśni.
Mój pierwszy kontakt z nią był pamiętny. W krakowskim kościele Ojców Dominikanów Akademicka "Beczka" wraz Duszpasterstwem Szkół Średnich "Przystań" ma w ciągu tygodnia mszę roratnią o... 6.30. Interesowało mnie wiele rzeczy, więc, po licznych zachętach, wstałem na tę barbarzyńską porę, czytaj: "środek nocy dla przeciętnego studenta". W zimny jesienny poranek wszedłem do ciemnego kościoła, w którym słabym światłem kilku świeczek oświetlony był jedynie ołtarz. Po chwili ciszy zabrzmiał śpiew, który rozbudził w moim sercu wielką tęsknotę i oczarował mnie swoim pięknem. Ta pieśń tak bardzo mi się spodobała, że wspólnie z innymi zacząłem uczyć się jej śpiewać. Dzięki ich pomocy szybko nauczyłem się melodii i słów, chociaż rozumienie tekstu przychodziło znacznie wolniej, a przecież treść tej pieśni jest równie poruszająca, jak i melodia.”
Tekst i nuty "Rorate caeli" zaczerpnięto ze Śpiewnika dominikańskiego "Niepojęta Trójco", wyd. 3, Kraków (b.d.), s. 150. Pomocą w pisaniu służyły nam następujące teksty:
1. Wprowadzenie
o P. Guéranger, Rok liturgiczny, I, Adwent, Sandomierz 1927
o Martinus Polonus, Sermones de tempore et de sanctis, Strasburg 1484
o B. Nadolski, Liturgika, II, Liturgia i czas, Poznań 1991
o E. Zdeb, Dzieje rorat w Polsce. Studium historyczno-liturgiczne, "Rocznik Teologiczny Śląska Opolskiego", 1 (1968), s. 315-355.
2. Komentarz
o A. Świderkówna, Rozmowy o Biblii, Warszawa 1994
o A. Świderkówna, Rozmów o Biblii ciąg dalszy, Warszawa 1996


Numer 29 - Egzaminy na wyższe stopnie, 19 listopada 2004
11.12.2004 13:33:03

W Uroczystość Chrystusa Króla - 21 listopada - odbyła się promocja ministrantów na wyższe stopnie. Wcześniej jednak musieli przejść egzamin. Dla ciekawych podajemy na jakie pytania musieli odpowiedzieć:


Pytania na egzamin na stopień choralisty:
1. Kiedy podczas liturgii używamy dzwonków i gongu?
2. Co to jest kołatka? Kiedy podczas liturgii używamy kołatek?
3. Co to jest lavabo?
4. Jakie jest najważniejsze miejsce w kościele?
5. Co to są Roraty?
6. Kiedy odbywa się procesja po ulicy?
7. Kiedy w liturgii śpiewa się psalm?
8. Co upamiętnia Wielki Piątek?
9. Modlitwa Przed Mszą.
10. Modlitwa Po Mszy.
11. Praktyka: dzwonienie dzwonkami, gongiem i sygnaturką.

Pytania na egzamin na stopień ministranta światła:
1. Kiedy w liturgii używa się świec?
2. Kiedy w liturgii używa się latarni?
3. Co to jest Paschał? Co symbolizuje?
4. Kiedy w liturgii zapala się Paschał?
5. W czym się wystawia do adoracji Najświętszy Sakrament?
6. Dlaczego Msza Św. jest nazywana Najświętszą Ofiarą?
7. Co to jest lavabo?
8. Praktyka: noszenie świec.

Pytania na egzamin na ministranta księgi:
1. Wymień księgi liturgiczne i opisz 3 wskazane księgi.
2. Co to jest Liturgia Godzin? Jakie są modlitwy w Liturgii Godzin?
3. Kiedy używany jest krzyż w liturgii?
4. Kiedy w liturgii krzyż jest zasłonięty albo nie ma go przy ołtarzu?
5. Wymień okresy roku liturgicznego.
6. Wymień kolory okresów liturgicznych.
7. Jaki jest najważniejszy okres liturgiczny?
8. Kiedy w liturgii używamy koloru różowego?
9. Które dni wchodzą w skład Triduum Paschalnego?
10. Co upamiętnia poszczególny dzień Triduum Paschalnego?
11. Co to jest kolekta?
12. Jak nazywa się ostatnia niedziela roku kościelnego?
13. Kiedy podczas liturgii składamy Wyznanie Wiary?
14. Znajomość przebiegu liturgii słowa.
15. Praktyka: znajomość ksiąg liturgicznych.

Pytania na egzamin na ministranta ołtarza:
1. Wymień naczynia liturgiczne.
2. Wymień szaty liturgiczne.
3. Wymień insygnia biskupie.
4. Kto to jest turyferariusz i nawikulariusz?
5. Jaki jest układ procesji wejścia?
6. Wymień okresy i kolory liturgiczne.
7. Praktyka: noszenie trybularza, wyniesienie kielicha i ampułek.


Numer 28 - z okazji 20 rocznicy śmierci ks. Jerzego Popiełuszki
11.12.2004 13:27:52

Jaki był ksiądz Jerzy Popiełuszko.

Zawsze się uśmiechał...
Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się 23 września 1947 roku w Okopach k. Suchowoli (ówczesne woj. białostockie) jako trzecie z pięciorga dzieci Władysława i Marianny. Na chrzcie otrzymał imię Alfons. Od małego był obowiązkowy, uczynny, wrażliwy. Zawsze się uśmiechał. Koledzy ze szkoły nazywali go filozofem, gdyż skłonny był do refleksji i stanowił raczej typ samotnika. Jako wiejskie dziecko kochał przyrodę, zwierzęta, kwiaty. W rodzinnych Okopach miał swoje ulubione miejsca, w których czasem zatrzymywał się nagle i ze wzrokiem utkwionym w dal, długo potrafił stać nieruchomo...
Nie wyobrażał sobie dnia bez Mszy świętej...
Od dnia Pierwszej Komunii Świętej codziennie pokonywał czterokilometrową trasę do parafialnego kościółka w Suchowoli. Nie wyobrażał sobie dnia bez Mszy świętej. Był ministrantem. Swoich planów odnośnie kapłaństwa nikomu nie zdradzał, choć mama chyba coś przeczuwała. Pani Marianna Popiełuszko w jednym z wywiadów stwierdza: U babci Jurek kiedyś znalazł wiele numerów Rycerza Niepokalanej. Złożył te numery w stosik i wciąż je przeglądał. Chciał wstąpić do klasztoru franciszkanów w Niepokalanowie. W końcu wybrał Seminarium Duchowne w Warszawie...O ojcu Maksymilianie Kolbem dużo mówił. To był dla niego wzór...
Chciałby służyć Bogu i ludziom...
Do seminarium Jerzy wstąpił w 1965 roku. Ówczesnemu rektorowi uczelni powiedział, że chciałby służyć Bogu i ludziom. Koledzy z seminarium pamiętają go jako człowieka o pogodnej twarzy, szalenie życzliwego, pozytywnie nastawionego do ludzi, niekonfliktowego. Wyróżniał go wielki szacunek dla człowieka.
Jak słodko jest cierpieć dla Chrystusa...
Ponieważ alumni byli powoływani do służby wojskowej, jeszcze na pierwszym roku Jerzy Popiełuszko trafił do jednostki w Bartoszycach. Zasłynął tam jako jeden z najbardziej niepokornych kleryków, nie poddających się indoktrynacji. Gdy oficer "przyłapał" Jerzego z różańcem w ręku, rozkazał rzucić go na ziemię i podeptać, ten odmówił. Z tego powodu został pobity i zamknięty w areszcie karnym. Innym razem nie pozwolił zdjąć sobie medalika. Biskupowi Kraszewskiemu, który wtedy odwiedzał jednostkę tłumaczył wówczas: Jak słodko jest cierpieć, gdy się cierpi dla Chrystusa. Był nie tylko kapłanem i duchowym przewodnikiem... Święceń kapłańskich udzielił Jerzemu kard. Stefan Wyszyński. Było to w roku 1972. Na obrazku prymicyjnym ks. Jerzego widniał napis: Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc. Słowa te stanowiły odtąd jego życiowe motto. Jako duszpasterz pracował w podwarszawskich Ząbkach, Aninie, a następnie w warszawskich kościołach Dzieciątka Jezus, św. Anny i św. Stanisława Kostki. Dla studentów wśród których działał był nie tylko kapłanem i duchowym przewodnikiem, ale także kolegą i przyjacielem. Uczestniczył w zabawach i żartach, angażował się w ich sprawy, pomagał w życiowych problemach. W dniu imienin każdy otrzymywał od niego ten sam prezent: Mszę świętą w intencji solenizanta. W 1978 r. zostaje duszpasterzem środowisk medycznych w Warszawie - w czasie dwóch pierwszych papieskich pielgrzymek i pogrzebu Prymasa kieruje służbą medyczną. Sam przeszedł ciężką operację tarczycy, ma tzw. niedokrwistość złośliwą i chorobę żołądka - ze względu na stan zdrowia musi ograniczać pracę parafialną i u św. Stanisława Kostki mieszka już jako rezydent.
Był kapelanem robotników...
Do parafii św. Stanisława Kostki został przeniesiony w roku 1980. Studenci podążyli za nim. Tutaj jednak rzeczywistość okazała się nieco inna. Od sierpnia ks. Popiełuszko zaangażował się w duszpasterstwo ludzi pracy. W czasie strajku okupacyjnego w Hucie Warszawa był kapelanem robotników i przy ustawionym przez nich ołtarzu odprawił pierwszą Mszę świętą. W stanie wojennym wraz z proboszczem św. Stanisława Kostki, ks. Teofilem Boguckim, organizuje Msze za Ojczyznę. Od kwietnia 1982 takie Msze odbywają się systematycznie w ostatnią niedzielę miesiąca. Wszystkie jego kazania charakteryzowała bezpośredniość. Nie było w nich żadnych przemilczeń i wygładzania. Wzrastała liczba chrztów, ślubów.
Rozpoczął się stan wojenny...
Niestety wzrastało także zagrożenie. Gdy rozpoczął się stan wojenny i pierwsze aresztowania, ks. Popiełuszko otoczył swoją opieką wszystkich uwięzionych. Troszczył się także i wspierał modlitwą rodziny internowanych. Pewnego dnia przyszedł do ks. Jerzego mężczyzna, skarżąc się, że nie ma butów. Wtedy ksiądz zdjął z nóg własne obuwie i mu je oddał. Te buty mężczyzna zachował do dziś. W okresie Bożego Narodzenia chodził z opłatkami na posterunki wojskowo-milicyjne na Żoliborzu. Organizował pomoc medyczną, sprowadzał i rozdzielał dary z Zachodu.
Ludzie go słuchali...
Wielką popularnością cieszyły się odprawiane przez ks. Jerzego Popiełuszkę Msze za Ojczyznę. Gdy zaczynał mówić, wokoło zapadała głucha cisza, a słowa przez niego wypowiadane jednoczyły i dodawały otuchy. W jego kazaniach nie było polityki. Przypominał w nich, czym jest miłość, wiara, dobro. Mówił o ludzkiej godności, o moralności. Często cytował kard. Wyszyńskiego lub Ojca Świętego. Ludzie go słuchali i mówili, że ma charyzmat. Gdy na pogrzebie Grzegorza Przemyka poprosił wielotysięczny tłum o ciszę, wszyscy zamilkli.
Nic nie było w stanie złamać ducha ks. Jerzego...
Napięcie wciąż rosło, a ks. Jerzy był coraz bardziej zmęczony i chory. Przebyta operacja, nadczynność tarczycy, anemia. Mimo to pracował coraz intensywniej. Pracował do późnych godzin nocnych , a już o szóstej rano odprawiał Mszę świętą. Jesienią 1983 roku nasiliły się działania Służb Bezpieczeństwa wymierzone przeciw ks. Jerzemu. Był śledzony, otrzymywał listy z pogróżkami. Pewnego dnia do domu podrzucono mu amunicję, materiały wybuchowe i antypaństwowe publikacje. Na tej postawie ks. Jerzy został aresztowany (przebywał w Pałacu Mostowskich 12-13.12.1983), do procesu jednak nie doszło - dzięki zabiegom Sekretariatu Episkopatu księdza obejmuje amnestia z lipca 1984. Na temat jego działalności pisała rządowa prasa (m.in. piórem Jerzego Urbana), trwała też korespondencja między Urzędem ds. Wyznań i Kurią Warszawską Metropolitalną. Wszelkie próby zastraszenia ks. Jerzego okazywały się jednak nieskuteczne. Nic nie było w stanie złamać ducha ks. Jerzego. Gdy kard. Józef Glemp zaproponował wysłanie go na studia do Rzymu, Jerzy powiedział wtedy: Nie mogę tych ludzi zdradzić, gdy ich opuszczę, to się załamią.
Mam podobną ranę, jak Chrystus...
Cały czas był świadomy zagrożenia życia. Jego znajomi twierdzą, że często powtarzał: Ja długo nie pożyję lub Jestem gotowy na wszystko. 19 października 1984 roku rozpoczął się dla ks. Jerzego jak zawsze - Mszą Świętą. Po Mszy świętej przez chwilę rozmawiał z lekarką.
O godz. 18.00, w bydgoskim kościele Braci Męczenników ks. Jerzy Popiełuszko odprawił nabożeństwo różańcowe. Waldemar Chrostowski, który prowadził wtedy samochód, twierdzi, że w drodze do Bydgoszczy ks. Jerzy zachowywał się zwyczajnie. Odmówił różaniec, potem trochę rozmawiał, drzemał. Na wieczornej Mszy świętej padły słowa: Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy, odwetu i przemocy. Ok. godz. 21.00, po postnym posiłku, wyjechał z Waldemarem Chrostowskim do Warszawy. Po drodze został porwany przez funkcjonariuszy MSW. Kierowca zapytany o ostatnią rozmowę z ks. Jerzym odpowiada: Opowiadał mi, że jako dziecko rzeźbił kasztanowe ludziki. W pewnym momencie gwóźdź się obsunął i przebił mu dłoń na wylot. Patrząc na ranę, dziewięcioletni wówczas chłopiec pomyślał: mam podobną ranę, jak Chrystus, kiedy został przybity do krzyża... Ostatnie słowa, które usłyszał to: Panowie, dlaczego mnie tak traktujecie... Chwycili Jerzego za rękawy sutanny i siłą zaczęli ciągnąć. Usłyszał jeszcze głuche uderzenie i trzask zamykanego bagażnika.
Ludzie upadli na kolana...
30 października 1984 roku o godzina 19.30 w Dzienniku Telewizyjnym spiker odczytał oficjalny komunikat o odnalezieniu w Wiśle ciała ks. Jerzego Popiełuszki. O godzinie 20.00 kończyła się Msza święta w kościele św. Stanisława Kostki. Ks. Andrzej Przekaziński zaczął mówić łamiącym się głosem: Bracia i siostry, dziś w wodach zalewu we Włocławku odnaleziono księdza... Ludzie upadli na kolana. Ktoś próbował zaintonować: Któryś za nas cierpiał rany, ale ludzka rozpacz była silniejsza. Rozpacz tysięcy wiernych, którzy od momentu porwania stali przed kościołem, czekając na powrót swego kapłana.
O uprowadzenie, torturowanie i pozbawienie życia ks. Jerzego (a także o uprowadzenie i usiłowanie pozbawienia życia Waldemara Chrostowskiego oraz wcześniejsze usiłowanie pozbawienia życia ks. Popiełuszki, Chrostowskiego i Seweryna Jaworskiego 13 października 1984) oskarżono Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękalę i Waldemara Chmielewskiego, skazanych następnie odpowiednio na 25, 15 i 14 lat więzienia. Jedynym oskarżonym o podżeganie i pomoc w zbrodni wyższym funkcjonariuszem MSW był pułkownik Adam Pietruszka, skazany na 25 lat więzienia. Po amnestii z 1986 r. kary Pękali, Chmielewskiego i Pietruszki zmniejszono. Dziś wszyscy oskarżeni, z wyjątkiem Grzegorza Piotrowskiego, przebywają na wolności.
Proces o beatyfikację...
8 lutego 1997 rozpoczął się archidiecezjalny proces o beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszki. Otwarcia procesu, w obecności rodziców księdza Jerzego, dokonał kard. Józef Glemp. Przed rozpoczęciem uroczystości Ksiądz Prymas podzielił się ze zgromadzonymi swoją refleksją na temat charakteru i znaczenia procesu kapłana - męczennika : Wierni czuli swoim zmysłem wiary, że mimo otoczki walki społecznej i zmagań politycznych, pośrodku których rzekomo plasował się ksiądz Jerzy, jego śmierć miała wymiar religijny i była osadzona w miłości do Chrystusa obecnego w Kościele. Po wystąpieniu Prymasa i wspólnej modlitwie, rozpoczęła się pierwsza sesja procesu dla ustalenia znamion męczeństwa ś.p. ks. Jerzego Popiełuszki. Zwieńczeniem uroczystości była Msza św. Eucharystię koncelebrowało kilkudziesięciu kapłanów, w tym koledzy ks. Jerzego z seminarium. Ze Stanów Zjednoczonych przybył Waldemar Chrostowski, kierowca ks. Jerzego i świadek jego porwania. Po Mszy św. wierni przeszli do grobu ks. Jerzego. Przy dźwiękach hymnu "Boże coś Polskę" i pieśni "Ślubujemy Księże Jerzy" hołd złożyło ponad 60 pocztów sztandarowych, reprezentujących środowiska m.in. górników, służby zdrowia, Huty Warszawa, kombatantów. Chwilę ciszy wypełniła modlitwa rodziców ks. Jerzego, otoczonych kapłanami i wiernymi.

OSTATNIE PUBLICZNE WYSTĄPIENIE KSIĘDZA JERZEGO POPIEŁUSZKI (fragment)

19 października 1984 o godz. 18, w bydgoskim kościele Braci Męczenników ks. Jerzy Popiełuszko odprawił nabożeństwo różańcowe. Ok. godz. 21, po postnym posiłku, wyjechał z Waldemarem Chrostowskim do Warszawy. Po drodze został porwany przez funkcjonariuszy MSW. Poniżej publikujemy fragment rozważań różańcowych – ostatniego publicznego wystąpienia ks. Jerzego
Piąta tajemnica bolesna: ukrzyżowanie Chrystusa
Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. Ojciec Święty, w czasie stanu wojennego w modlitwie do Pani Jasnogórskiej powiedział, że "naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozbawiony praw, które warunkują jego pełną podmiotowość i państwo nie może być mocne siłą żadnej przemocy". Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli; najnędzniejsze i najkrótsze, to walki przemocą. Idea, która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, jest wypaczona. Idea, która jest zdolna do życia, podbija sobą; za nią spontanicznie idą miliony. Solidarność dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku, przy polowych ołtarzach, upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. O te wartości wołała bardziej niż o chleb powszedni. W ostatnim roku swojego życia Kardynał Wyszyński powiedział, że "świat pracowniczy na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat doznał wielu zawodów, ograniczeń. Ludzie pracy i całe społeczeństwo przeżywało w Polsce udrękę podstawowych praw osoby ludzkiej, ograniczenie wolności myślenia, światopoglądu, wyznawania Boga, wychowania młodego pokolenia. Wszystko to było tłumione. Na odcinku pracy zależnej, stworzono specjalny model ludzi zmuszanych do milczenia i do wydajnej pracy. Gdy ten ucisk wszystkich dostatecznie umęczył, powstał zryw ku wolności, powstała Solidarność, która udowodniła, że do przebudowy społeczno-gospodarczej wcale nie trzeba zrywać z Bogiem".
Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.




Numer 27 - WATYKAN OD ŚRODKA
11.12.2004 13:22:26

Fragment książki wyd. Nationale Geographic „Watykan od środka”

Watykan, oficjalnie Państwo Miasta Watykanu (Stato della Città del Vaticano) jest siedzibą Stolicy Apostolskiej. Dla katolików Stolica Apostolska to przede wszystkim diecezja Rzymu, na czele której stoi biskup Rzymu – papież. Powaga miejsca jest tym większa, że mieści się tu ośrodek władzy nad całym Kościołem. Obecnie Watykan ma 516 obywateli: 54 kurialnych kardynałów, 103 członków Gwardii Szwajcarskiej, 261 osób z watykańskimi paszportami dyplomatycznymi i około setki innych mieszkańców, a wśród nich i samego Papieża.
Obywatelstwo watykańskie nie jest dziedziczne ani przez urodzenie, ani związki rodzinne. Zwykli gwardziści nie mogą mieć żony ani dzieci. Rodzinę może mieć tylko komendant Gwardii Szwajcarskiej. Nikt jednak ani ich, ani w ogóle kogokolwiek innego, nie uważa tu za obcego. To sprawa specyfiki tego miejsca, że samo słowo „obcy” jest tu obce.
Organizacja Narodów Zjednoczonych oficjalnie wpisała Watykan na listę Dziedzictwa Światowego, wymagającego specjalnej ochrony z uwagi na niezmierną doniosłość kulturalną. W ten sposób nie określono żadnego innego państwa.
W opinii dostojników kościelnych głównym celem Państwa Watykańskiego dziś, jest zapewnienie papieżowi, jako głowie Kościoła katolickiego, niezależności politycznej. Będąc suwerennym władcą, nie jest on poddanym żadnego rządu czy władzy politycznej. Stolica Apostolska, reprezentująca ponadmiliardową społeczność katolików, miałaby własne prawa dyplomatyczne i międzynarodowe, nawet wówczas, gdyby nie istniało odrębne Państwo Watykańskie.
Kardynał Alfons Stickler, autorytet w dziedzinie prawa kanonicznego, twierdzi: „Zgodnie z prawem międzynarodowym suwerenność Stolicy Apostolskiej jest niezależna od tej, jaką ma Miasto Watykanu”. Toteż Stolica Apostolska, a nie Państwo Miasta Watykanu utrzymuje stosunki dyplomatyczne ze 171 krajami. W Watykanie nie uznaje się prywatnej własności ziemi, nie płaci podatków, nie przeprowadza wyborów powszechnych. Na granicy nikt nie wymaga paszportu, wystarczy jakikolwiek dowód tożsamości, choćby karta kredytowa.
Historycznie biorąc Watykan , jaki znamy dziś, istnieje dopiero od 1929 roku, od podpisania 11 lutego Układów Laterańskich między Stolicą Apostolską a Włochami. Wytyczone wówczas granice Państwa Miasta Watykanu objęły teren „wystarczająco duży, by pomieścić ciało i duszę”, jak napisał papież Pius XI. Teren ten, liczący 44 ha tworzy rodzaj trapezu o długości 1045 i szerokości 850 metrów. Z wyjątkiem wielkiej przestrzeni otwartej na plac św. Piotra otoczony jest murem. Sam plac bowiem należy do Włoch. Terytorium Watykanu jest mniejsze niż teren Kapitolu w Waszyngtonie, stanowi jedną czwartą obszaru zajmowanego przez księstwo Monako, jedną ósmą powierzchni nowojorskiego Central Parku. Przewodnicy grup turystycznych często powiadają: „Cały Watykan można obejść w 40 minut”. Chociaż przestrzennie Stolica Apostolska wydaje się jednostką zamkniętą, ma we władaniu więcej niż 13 budynków. poza murami Watykanu, przekazanych Układami Laterańskimi, których status potwierdziły kolejne porozumienia z rządem włoskim. Należą do nich: letnia rezydencja papieża w Castel Gandolfo, bazyliki św. Jana na Lateranie, św. Pawła za Murami, Matki Bożej Większej oraz takie instytucje jak Papieskie Kolegium Północnoamerykańskie na wzgórzu Janiculum.
Mimo że Państwo Miasta Watykanu jest niewielkie, utrzymuje wielki aparat biurokratyczny. Papież Jan XXIII, ile ludzi pracuje w Watykanie, odpowiedział: „Połowa”. Mówiąc dokładniej około 4000 osób zatrudnionych jest w obrębie watykańskich murów i poza nimi. Zazdrość może budzić 36-godzinny tydzień pracy obowiązujący urzędników watykańskich. Lecz przynajmniej ta pracująca „połowa” nader często trudzi się poza godzinami. Tak jak wiara wielkości ziarenka gorczycy góry przenosi, tak oni przerzucają góry papierów. Duchowni i świeccy urzędnicy piszą raporty w tuzinach języków, zajmują się urodzinami, śmiercią, duszą nieśmiertelną, budżetem, zbrojeniami, aniołami, biedotą, więzieniami, szkołami, świętymi i grożącym eksplozją wszechświatem.
Czuwają też nad największymi w świecie kolekcjami dzieł sztuki, ksiąg i dokumentów. Ci wszyscy ludzie Watykanu: kuratorzy, kucharze, kardynałowie wykonujący swą codzienną pracę, tworzą jedyną w swoim rodzaju, wyjątkową społeczność.

Ciekawostki:

· W szczególnie uroczyste święta plac św. Piotra wypełniają rzesze ludzkie. Zdarza się, że liczba zebranych sięga 250 tysięcy (bywa i więcej).
· Ministranci Bazyliki uczęszczają do szkoły dla ministrantów, począwszy od 11 roku życia, chodząc na trzyletni kurs. Niektórzy pozostają w tej szkole i przygotowywują się do seminarium duchownego. Dwie godziny przed nauką usługują do Mszy św. W przerwach wymieniają zdjęcia ulubionych piłkarzy i grają na automatach.


Numer 26 - 293 Warszawska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę
23.08.2004 11:48:49

HISTORIA WARSZAWSKIEJ PIESZEJ PIELGRZYMKI

Pielgrzymowanie z Warszawy na Jasną Górę zapoczątkował Ojciec Innocenty Pokorski. Brak jednak danych źródłowych z zarania rozwoju ruchu. Początki Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki sięgają roku 1711, Bractwo Pana Jezusa Pięciorańskiego przy kościele paulińskim pod wezwaniem Św. Ducha w Warszawie poprowadziło pielgrzymkę na Jasną Górę w imieniu miasta Warszawy prosząc o ocalenie przed szalejącą epidemią. Pielgrzymkę prowadził Antoni Gromadzki - Kurator Arcybractwa. Wraz z nimi poszło dwudziestu mężczyzn niosąc srebrne wotum, w nadziei na odwrócenie nieszczęść.
Wotum przedstawiało Ducha Świętego i Matkę Boską Częstochowską, świętych patronów oraz miasto Warszawę okolone murem obronnym i jej godło „Syrenę”. Na winiecie widniał łaciński napis, błagalna prośba: „Wspomnij Panie, na najdroższe Pięć Ran Swoich, jak również na Najchwalebniejszą Pannę a Matkę Twą Maryję, jaśniejącą na polskiej Jasnej Górze cudami i zwycięstwami; pomnij na naszych świętych patronów i nie odmawiaj nam swego miłosierdzia podczas obecnej zarazy”.
Konferencja Barska 1768-1772, Powstanie Kościuszkowskie 1794 i rozbiory Polski 1772 r., 1793 r., 1795 r. miały ujemny wpływ na pielgrzymki. Szczególnie tragiczne zdarzenie miało miejsce w czasie, gdy trwały przetargi, do którego z zaborców powinna należeć Częstochowa. W trakcie zajmowania tej części Polski przez Prusaków, w 1792 roku, na odcinku trasy z Woli Mokrzeskiej do Krasic, zostali wymordowana przez nich (Prusaków) wszyscy pielgrzymujący z Warszawy. W 1935 roku postawiono w tym miejscu pomnik ku czci pomordowanych.
W latach 1861-1862 pielgrzymki stały się manifestacją religijno-narodowych i patriotycznych uczuć wchodząc na Jasną Górę z rozwiniętymi sztandarami, z polskim orłem, z pieśniami patriotycznymi na ustach. W roku Powstania Styczniowego pielgrzymi żarliwie modlili się o wolność narodową. Po powstaniu w znacznym stopniu nasiliły się represje obejmując również duchowieństwo, któremu zabroniono udziału w pielgrzymce. W tym trudnym czasie, przez kolejnych 40 lat (1864-1904), pielgrzymów prowadził Stanisław Dąbrowski.
Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. dało znowu swobodę pielgrzymowania. W 1945 roku pielgrzymkę poprowadził ks. Stefan Batory, który w styczniu wyszedł z obozu koncentracyjnego. Pielgrzymka wyruszyła z kościoła Św. Jakuba, ponieważ kościół Św. Ducha był zburzony. Uczestniczyło w niej około 300 osób. Na Jasnej Górze złożyli oni wieniec cierniowy z szarfami z napisem: „Naszej Jasnogórskiej Pani - zawsze wierna Warszawa”. W latach 1946-1949 kierownictwo pielgrzymki spoczęło w rękach Księży Misjonarzy z kościoła Św. Krzyża. Prowadził ją ks. Stanisław Dymek.
Od 1950 roku organizację przejęli ponownie Ojcowie Paulini. Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński wygłosił wtedy po raz pierwszy kazanie do uczestników, również po raz pierwszy poszło wtedy z pielgrzymką kilku księży, a wśród nich ponownie ks. Stefan Batory. W 1953 roku pielgrzymka została podzielona na dwie grupy. Był to jednak podział czysto techniczny, a nie systemowe rozwiązanie, które zastosowano po raz pierwszy w roku następnym. Również wtedy, poprzez odpowiednie sformułowanie pisma do ówczesnych władz, stworzono możliwość powiększania liczebności grup, co formalnie było niemożliwe.
W r. 1957, po powrocie z internowania, Ksiądz Prymas pojechał do Rzymu po kapelusz kardynalski przywożąc ze sobą w drodze powrotnej (jako kardynał w randze ambasadora Watykanu nie podlegał kontroli celnej - przypomnijmy, iż były to dalej lata trudnej posługi Kościoła w Polsce), 7 tub elektronicznych dla celów „pielgrzymkowych”, z krótkim mikrofonem przytwierdzonym na stałe.
Wcześniej liczebność grup pielgrzymkowych znacznie utrudniała wspólne modlitwy i śpiewy. Gdy w 1958 roku po raz pierwszy 7 tub mogło „wyruszyć” na pielgrzymi szlak, ojciec przeor podzielił całą pielgrzymkę warszawską na siedem grup. Każda z nich, licząca około tysiąca osób, miała swoją tubę. Tuby umocowano rzemieniem na kijach od kosy i tak się je niosło. Potem Ksiądz Prymas przywiózł następne 5 tub, mogło więc iść z tubami już 12 grup. Przywiezienie kolejnych pięciu umożliwiło powstanie następnych grup.
W 1963 roku ówczesne władze nie wydały zgody na pielgrzymkę motywując swoją decyzję epidemią ospy na niektórych obszarach Polski. Mimo to do Częstochowy wyruszyła „nielegalna pielgrzymka”, którą na Jasnej Górze przywitał sam Prymas Wyszyński.
W 1966 roku po raz pierwszy w PWP wzięli udział pielgrzymi z innych krajów (dokładna ich liczba i narodowość jest w tej chwili nie do ustalenia). Ze względu na udział 10 000 osób pielgrzymi szli w czternastu grupach. Wśród uczestników była spora grupa księży diecezjalnych, kleryków, zakonników. Duchowo wspierał pielgrzymów Ksiądz Prymas, każdorazowo żegnając pielgrzymkę w Warszawie i witając ją następnie w Częstochowie.

1711-2004 To już 293 Pielgrzymka!!!

Już 293 raz Warszawska Piesza Pielgrzymka wyruszyła na Jasną Górę. Jak co roku 6 sierpnia w Święto Przemienienia Pańskiego Józef kardynał Glemp - Prymas Polski odprawił uroczystą Mszę świętą przed kościołem pielgrzymkowym OO Paulinów p.w. Św. Ducha w Warszawie. Po Eucharystii wszystkie grupy pielgrzymkowe wyruszyły w długą i ciężką drogę ku Jasnej Górze. „Bądźcie naśladowcami Chrystusa Ukrzyżowanego” – tak brzmiało hasło tegorocznej wędrówki do Pani Jasnogórskiej, do której każdy pątnik niósł swoje intencje oraz której zawierzył troski i problemy życia codziennego. Pielgrzymka składała się z 25 grup: zasadniczych (od 1-9, 11-14 i 16), dziesiątek (białej, niebieskiej, biało-czerwonej, żółtej i biało-żółtej), piętnastek (niebieskiej, srebrnej, pomarańczowej, fioletowej, purpurowej, zielonej, żółtej). Pielgrzymowanie na Jasną Górę trwało dziewięć dni. Do Kaplicy Cudownego Obrazu dotarliśmy 14 sierpnia, po przejściu blisko 260 km radości i smutków, zabawy i zmęczenia. Trasa wiodła przez Tarczyn, Mogielnicę, Studzianną (sanktuarium Świętej Rodziny), Psary, Skotniki, Wielgomłyny (Klasztor OO Paulinów), Świętą Annę (sanktuarium Św. Anny), Mstów i Przeprośną Górkę.
Pielgrzymka jest aktem religijnym o charakterze pokutnym. Zasadniczo są to "rekolekcje w drodze". Cechuje ją duch modlitwy, miłości chrześcijańskiej, mężne znoszenie trudów i przestrzeganie porządku. Przez te dni każdy uczestnik próbuje zbliżyć się do Boga, poznać głębiej swoje wnętrze, pogłębić swoją wiarę w Trójcę Świętą oraz łączyć się duchowo z Matką Boską Częstochowską. Mimo zmęczenia i bólu człowiek odczuwa miłość Niebieskiej Matki, która dodaje sił na drogę. Codzienna Eucharystia daje pielgrzymom wsparcie na nowy dzień wędrówki do celu, jakim jest Jasna Góra.

GRUPA 8 - SPRAWDŹ W AKTUALNOŚCIACH


Numer 25 - Lednica - Daj się złowić w sieć miłości !
05.07.2004 11:24:03


Odwiedź stronę Ruchu Lednickiego !


Około 180 tys. pielgrzymów przybyło 29 maja br. nad jezioro Lednica, by uczestniczyć w Apelu III Tysiąclecia. Tegoroczne czuwanie przebiegało pod hasłem: „DAJ SIĘ ZŁOWIĆ W SIEĆ MIŁOŚCI” i nawiązywało do fragmentu Ewangelii wg Św. Jana mówiącego o obfitym połowie ryb i posiłku Apostołów z Chrystusem.
Pola lednickie znajdują w pobliżu Gniezna, u źródeł chrzcielnych Polski. W tym roku pomiędzy Bramą Rybą a jeziorem Lednica górowała olbrzymia sieć upleciona przez rybaków z Jastarni.
VIII spotkanie lednickie było podzielone na dziesięć części. Pierwsza z nich rozpoczęła się o godzinie 16-tej podczas której przygotowywaliśmy się do tańców, śpiewów. Następnie Drogą Trzeciego Tysiąclecia na pola lednickie wniesiono relikwie Św. Wojciecha i ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej podarowaną przez o.o. Paulinów. Tuż po rozpoczęciu przybył Prymas Polski- Józef kard. Glemp oraz biskup polowy Wojska Polskiego Sławoj Leszek Głódź. Na spotkaniu obecny był także arcybiskup Stanisław Gądecki- metropolita poznański, arcybiskup Henryk Muszyński- metropolita gnieźnieński, biskup Edward Dajczak z Zielonej Góry, a szczególnym gościem był kard. Lubomyr Husar wraz z grupą ukraińskiej młodzieży wyznania greckokatolickiego.
W trzeciej części spotkania, jak co roku, usłyszeliśmy przesłanie Ojca Świętego Jana Pawła II. Skierował On do młodzieży następujące słowa: „Drodzy Bracia i Siostry, Drodzy Młodzi Przyjaciele! Chrystus pyta: Czy miłujesz mnie? Czy miłujesz mnie bardziej? Wejdź w głębię swego młodego serca, tam znajdziesz odpowiedź. Miłość jest w Tobie. To Boży dar. A zatem patrz w przyszłość i nie bój się powiedzieć Chrystusowi TAK! Choć jest to miłość wymagająca- nie bój się powiedzieć TAK! Nie bój się kochać Chrystusa. On pierwszy nas umiłował, umiłował do końca. Niech bóg Wam wszystkim błogosławi. W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.” Na znak czystości uczestnicy spotkania przyodziali białe szaty, które przywieźli ze sobą.
Czwartym punktem tegorocznego Apelu było Nabożeństwo Sieci, podczas którego wniesiono papieskie sieci pod Bramę Rybę, a uczestnicy spotkania wiązali sieć z przywiezionych sznurków. Pod koniec nabożeństwa wszyscy podali sobie ręce tworząc największą ludzką sieć.
Jednym z ważniejszych wydarzeń nad Lednicą stała się uroczysta Msza święta z Wigilii Zesłania Ducha Świętego. Koncelebrze przewodniczył kard. Józef Glemp oraz około 2000 kapłanów z całej Polski. Kazanie wygłosił bp. Sławoj Leszek Głódź, który w swojej homilii podkreślił ze „nasz czas potrzebuje świadectw miłości i ducha nadziei”.
Po Mszy świętej odbyło się nabożeństwo obfitego połowu. Jeziorem lednickim przypłynął kuter z chlebkami w kształcie ryb. Rozpoczęła się Agapa, podczas której wszyscy dzielili się chlebem przy ogniskach.
Wkrótce potem miał miejsce egzamin z miłości- najważniejsza chwila tegorocznego spotkania. Na pola lednickie wniesiono Najświętszy Sakrament w 3- metrowej monstrancji podarowanej przez papieża. Po krótkiej adoracji zebrana młodzież odpowiedziała na pytania, które zadaje Chrystus każdemu z nas: CZY KOCHASZ? CZY KOCHASZ MNIE? CZY KOCHASZ MNIE BARDZIEJ? Pozytywną odpowiedź potwierdziliśmy nałożeniem pamiątkowych pierścieni z symbolem Ryby- Chrystusa. Następnie wyruszyła procesja z relikwiami i sztandarami z wizerunkami świętych przygotowanymi przez wspólnoty parafialne.
Kolejnym etapem spotkania było nabożeństwo Dobrego Pasterza. Biskup z czarną owieczką wprowadził ikonę Chrystusa przemienionego. Wszystkim kapłanom rozdano laski pasterskie, które symbolizują pasterstwo nad Kościołem. Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych wszyscy wspólnie wybrali Chrystusa na Pana i Króla.
Spotkanie zakończyło się potwierdzeniem odpowiedzi egzaminu z miłości, które wyraziliśmy przejściem przez Bramę Trzeciego Tysiąclecia- Bramę Rybę, Bramę Chrystusa.

Odpowiedzią młodych na słowa Ojca Świętego i na egzamin z miłości stały się słowa pieśni:

TAK, TAK, PANIE (J 21,17)

1. Zapytał Pan o świcie nad jeziorem
rybaków, którzy zarzucali sieci:
„Z jakim połowem wracacie do domu
po pracy na łodzi tej nocy?”

Tak, Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham!
Tak, Tak, Panie, przecież Ty to wiesz!

2. Powiedział Pan o świcie nad jeziorem:
„Przynieście ryby, któreście złowili”.
Żar ognia płonie, chleb już połamany,
Pan czeka na wasze przybycie!

Tak, Tak, Panie…

3. Zapytał Pan o świecie nad jeziorem
trzy razy Apostoła Piotra:
„Czy mnie miłujesz bardziej niż inni?
Paś owce moje ja ci je powierzam!”

Tak, Tak, Panie…

4. „Gdy byłeś młody, chodziłeś dokąd chciałeś,
gdy będziesz stary, kto inny cię opasze.
I poprowadzi dokąd ty nie chcesz”.
I Piotr usłyszał słowa: „Pójdź za mną!”

Tak, Tak, Panie…


Numer 24 - Kraków-Skałka - klasztor Ojców Paulinów, sanktuarium Św. Stanisława ze Szczepanowa
28.02.2004 15:01:43

Skałka w Krakowie jest miejscem, które w sposób niezwykły wyraża polską tożsamość narodową, związaną z tradycją katolicką. Każdy, kto przechodzi na to miejsce, mimo woli wkracza w głąb historii, sięgającej początków polskiej państwowości. Trzeba jednak uświadomić sobie, iż nie jest to wyłącznie historia. Skałka wciąż bowiem stanowi swego rodzaju symbol, który nie pozostaje bez wpływu na współczesny kształt kultury religijnej w Polsce.
Nazwa miejsca wywodzi się od skał wapiennych tworzących niewielkie wzniesienie, na którym już w X wieku zbudowano – prawdopodobnie na miejscu świątyni pogańskiej – romański kościół pod wezwaniem Świętego Michała Archanioła. Z czasem skały stały się niewidoczne. Wapienne podłoże wzniesienia zakryły nadsypywane w ciągu stuleci brzegi Wisły oraz ustawicznie podnoszący się poziom okolicznych ulic.
Skałka swoją historię i znaczenie dla Kościoła i narodu polskiego zawdzięcza męczeństwu biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa. Wydarzenie to miało miejsce 11 kwietnia 1079 roku. Biskup w obronie chrześcijańskich zasad moralności odważył się przeciwstawić ówczesnemu królowi Bolesławowi Śmiałemu. Wtedy właśnie – jak poświadczają źródła i prastara tradycja - został zabity mieczem królewskim w kościele skałecznym podczas odprawiania Mszy świętej.
Niebawem krew Męczennika stała się dla całej Ojczyzny symbolem wierności prawu Bożemu głoszonemu przez Kościół. Papież Innocenty IV uroczyście zatwierdził kult Biskupa, włączając go w poczet świętych. Kanonizacja ta nastapiła w Asyżu w 1253 roku. Stała się prawdziwym darem nie tylko dla Kościoła w Polsce, ale także dla samego państwa. Ożywiony kult świętego Stanisława zaczął jednoczyć cały naród polski, co miało ogromne znaczenie w okresie rozbicia dzielnicowego, jak również w całej póxniejszej historii Polski. Na przestrzeni wieków męczeństwo świętego Stanisława wciąż staje się źródłem ożywienia religijnego. Przykładem są uroczystości rocznicowe w 1979 roku., które wyzwoliły w narodzie chrześcijańskie poczucie godności i wolności.
Dzisiejszy kościół jest trzecia z kolei świątynią na tym miejscu. W stanie surowymzostał ukończony w 1742 roku., będąc dziełem dwóch kolejnych architektów: Antoniego G. Muntzera i Antoniego Solariego. W okresie męczeństwa świętego Stanisława był tu niewielki kościół w stylu romańskim. W XIV, a może dopiero w XV wieku został on zastąpiony nowym kościołem zbudowanym w stylu gotyckim, który rozebrano w XVIII wieku, dając miejsce dla obecnego kościoła – trójnawowego, w typie bazylikowym. Jego dwuwieżowa fasada poprzedzona jest monumentalnymi, dwubiegowymi schodami. Całość kompozycji i wystrój architektoniczny nawiązują do form włoskiego baroku przechodzącego w rokoko. Świątynia swój aktualny wygląd zawdzięcza gruntownej renowacji dokonanej w latach 1889-1890 staraniem o. Ambrożego Fedorowicza.
Od XV w. do chwili obecnej historia Skałki naznaczona jest obecnością paulinów – Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. W 1472 roku sprowadzeni zostali oni z częstochowskiego klasztoru na Jasnej Górze przez kanonika krakowskiego Jana Długosza. Słynny kronikarz przyczynił się do restauracji podupadającego kościoła oraz ufundował klasztor Na Skałce.
Podziemia kościoła, odrestaurowane w latach 1877-1879, kryją Groby Zasłużonych. Miejsce wiecznego spoczynku znaleźli tu najwybitniejsi twórcy kultury i nauki, na trwałe wpisani w historię Polski. W krypcie stanowiącej swego rodzaju panteon narodowy, zostali złożeni: poeci Lucjan Siemieński, Wincenty Pol, Teofil Lenartowicz i Adam Asnyk, powieściopisarz Józef Ignacy Kraszewski, artyści-malarze Henryk Siemiradzki i Jacek Malczewski, malarz i dramaturg Stanisław Wyspiański, kompozytor Karol Szymanowski, aktor Ludwik Solski oraz astronom Tadeusz Banachiewicz. Nekropolia ta mieści w sobie także doczesne szczątki Jana Długosza, które złożono w sarkofagu 19 maja 1880 roku w czterechsetną rocznicę jego śmierci.
O wyjątkowym znaczeniu Skałki świadczy współczesne, epokowe wydarzenie z 1979 roku, jakim było przybycie na to miejsce papieża Jana Pawła II.
Obok świątyni znajduje się sadzawka, nazywana kropielnicą Polski, dziś ozdobiona kamiennymi orłami.
Wyznaczone przez papieża święto natalis sancti Stanislai 8 maja stoi w sprzeczności z polską tradycją historiograficzną, która śmierć biskupa datuje 11 kwietnia. Należy zgodzić się z wyrażonym już przypuszczeniem, że papież przychylił się do prośby posłów polskich, pragnących uzyskać przesunięcie święta poza okres wielkopostny. 8 maja jest w polskim Kościele od kanonizacji niezmiennie obchodzony jako dzień świętego Stanisława. Początkowo w tym dniu czczono Stanisława także w niektórych innych krajach. W XIII wieku zaś w kaplicy papieskiej święto to obchodzono 11 kwietnia. W 1595 roku papież Klemens VIII wprowadził uroczystość świętego Stanisława do Breviarium Romanum pod dniem 7 maja. Dzień ten do tej pory obowiązuje w całym Kościele powszechnym poza Polską.
Kult liturgiczny świętego Stanisława w Polsce średniowiecznej jest mało zbadany.
Od XIV wieku święto 8 maja pojawia się na Śląsku jako festum fori (święto nakazane), zobowiązujące do wstrzymania się od pracy fizycznej, od nauki i rozpraw sądowych. W rozpowszechnionym przez franciszkanów od XIII wieku podziale świąt na stopnie dzień świętego Stanisława jest na Śląsku oznaczony zwykle wysokim stopniem rytu.
Dziś święto, choć nie wolne od pracy czy nauki, obchodzone jest także 8 maja. Od stuleci w ramach majowego odpustu odbywa się słynna procesja z Wawelu na Skałkę, w której niesione są relikwie świętego Stanisława. W uroczystości uczestniczą episkopat Polski oraz wielotysięczne rzesze wiernych wraz z delegacjami różnych środowisk.


Numer 23 - Sanktuarium w Licheniu
08.02.2004 18:18:44

Sanktuarium licheńskie należy do najsłynniejszych sanktuariów maryjnych w Polsce. Położone w Wielkopolsce, we wsi Licheń, 10 km od miasta Konina.
Historia sanktuarium sięga 1813 r., kiedy to pod Lipskiem miała miejsce "bitwa narodów". Brali w niej udział również polscy żołnierze walczący u boku Napoleona. Był wśród nich Tomasz Kłossowski, który odniósł ciężkie rany. Będąc bliski śmierci zaczął żarliwie wzywać pomocy Matki Bożej błagając, by nie pozwoliła mu umrzeć na obcej ziemi. Według ludowej tradycji, w zachodzącym krwawo nad pobojowiskiem słońcu ukazała mu się Maryja z koroną na głowie, w amarantowej sukni i złocistym płaszczu, do piersi przytulała białego orła. Maryja pocieszała go i zapowiedziała, że wyzdrowieje i wróci do ojczyzny. Jednocześnie poleciła, aby się postarał o jej wizerunek i umieścił go w miejscu publicznym w swych rodzinnych stronach. Uzdrowiony żołnierz powrócił do swego domu koło Lichenia. Przez długie lata wędrował do różnych sanktuariów, aby odszukać objawiony mu wizerunek Najświętszej Maryi Panny. Znalazł go dopiero w roku 1836 w miejscowości Lgota, kiedy wracał z pielgrzymki do Częstochowy. Początkowo umieścił go w swoim domu, a później zawiesił na starej sośnie w pobliskiej puszczy grąblińskiej.
W 1850 roku pasterzowi Mikołajowi Sikatce, który pasł bydło w pobliżu obrazu zawieszonego w lesie, objawiła się Maryja. W swoim orędziu Matka Boża wzywała do nawrócenia, zerwania z pijaństwem i rozpustą. Zachęcała wszystkich do odmawiania różańca, przypominała o świętowaniu niedzieli. Kapłanów prosiła o odprawianie Mszy św. przebłagalnych. Żądała przeniesienia Jej wizerunku na miejsce godniejsze. Obiecywała ratunek od śmierci tym, którzy w czasie epidemii, będącej słuszną karą Bożą za brak poprawy grzeszników, modlić się będą gorąco przed jej obrazem. Przepowiadała też powstanie świątyni i klasztoru w Licheniu, skąd płynąć będzie szeroko Jej chwała. Ubogi pasterz Mikołaj zaczął rozgłaszać orędzie Matki Bożej. Był prześladowany i więziony przez zaborcze władze rosyjskie. Z początku ludzie nie chcieli wierzyć opowiadaniom pasterza. Dopiero gdy dwa lata później - zgodnie z przepowiednią Maryi - przyszła epidemia cholery i dziesiątkowała ludność, wówczas przypomniano sobie Jej ostrzeżenia przekazywane przez grąblińskiego pasterza. I wtedy tłumy ludzi biegły do Maryi, obchodziły obraz na kolanach, odmawiały różaniec, chorzy zaś trapieni gorączką odzyskiwali zdrowie, a konający powracali do pełni sił. Tak zaczął się kult Matki Bożej w Jej cudownym obrazie.
Sprawę objawień badała specjalna komisja biskupia i ona, na prośbę księdza proboszcza Floriana Kosińskiego, zdecydowała o przeniesieniu obrazu, słynącego łaskami do kościoła parafialnego w Licheniu. Nastąpiło to 29 września 1852 roku przy licznym udziale duchowieństwa i ok. 80 tys. pielgrzymów. Od tego czasu datuje się powstanie Sanktuarium Licheńskiego, które mimo prześladowań rozwijało się, stając się obecnie sławnym nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Do 1939 roku w tzw. "księdze łask" odnotowano ok. 3000 różnych łask, w tym wiele uzdrowień.
W latach okupacji zarówno kościół, jak i plebania zostały zamienione na siedzibę młodzieżowej organizacji hitlerowskiej. Obraz ocalał dzięki temu, że w odpowiedniej chwili wyniesiono go z kościoła i ukryto.
W 1949 roku parafię licheńską objęło Zgromadzenie Księży Marianów. Marianie zaczęli odbudowywać Sanktuarium ze zniszczeń wojennych. Nie było to łatwe, gdyż władze komunistyczne starały się temu zapobiec poprzez kolegia karne, sprawy sądowe, szykanowanie i stałe hamowanie ruchu pielgrzymkowego. Nadszedł jednak rok 1967. W święto Wniebowzięcia Matki Bożej Ksiądz Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński przy udziale ordynariusza diecezji włocławskiej biskupa Antoniego Pawłowskiego, wielu innych biskupów, kilkuset księży, zakonników i zakonnic oraz 150 tys. wiernych, dokonał aktu koronacji słynącego łaskami obrazu Matki Bożej Licheńskiej. Od tej pory stale wzrasta liczba pielgrzymów.
Szacunkowo ocenia się, że miejsce to odwiedza rocznie około miliona pielgrzymów. Są wśród nich tacy, którzy przybywają tutaj każdego roku, np. ogólnopolska pielgrzymka sołtysów i środowisk wiejskich, pielgrzymka pracowników administracji państwowej, pracowników oświaty; odbywają się także diecezjalne spotkania młodzieży, spotkania anonimowych alkoholików, rekolekcje świeckich katechetów diecezjalnych, rekolekcje wypoczynkowo - wakacyjne dla niepełnosprawnych, zimowe i letnie rekolekcje młodzieżowe itp. Większość z nich w czasie swojego pobytu korzysta z sakramentu pokuty, gdyż najważniejszą sprawą Sanktuarium Licheńskiego wydaje się być pojednanie grzesznych z Bogiem. Do ich dyspozycji są także różnego rodzaju poradnie.
Dzięki ofiarności przybywających tutaj pielgrzymów wznoszona jest nowa świątynia ku czci Matki Bożej Licheńskiej. Budowana jest ona jako wotum dziękczynno - błagalne na jubileusz 2000 - lecia narodzenia Jezusa Chrystusa.

W 1994 roku Sanktuarium rozpoczęło budowę nowego kościoła jako wotum dziękczynno-błagalnego pielgrzymów licheńskich na Jubileusz Roku Odkupienia 2000. Świątynia ma być największa w Polsce, siódma w Europie, jedenasta w świecie. Długość świątyni 120 m, szerokość 77 m, wysokość 98 m, a wieży 128 m. Kubatura obiektu wyniesie 300 tys. m3, powierzchnia zabudowy 11 tys. m2, a użytkowa 25 tys. m2. Będzie miała 7 tys. miejsc siedzących i 10 tys. stojących. Świątynia zaprojektowana jest w formie bazyliki pięcionawowej. Rzut bazyliki założono tradycyjnie na krzyżu, z centralną kopułą umieszczoną na skrzyżowaniu osi nawy głównej z transeptem (wysokość 85 m) oraz półkolistą absydą od strony północnej. Trzy bryły, czyli świątynia, wieża i dzwonnica, tworzą powiązany ze sobą zespół architektoniczny, z trzema portykami i schodami zewnętrznymi prowadzącymi na dwa dziedzińce boczne i olbrzymi plac przed frontonem kościoła, który pomieści
250 000 wiernych.
Nowa świątynia ma przypominać falujący złoty łan zboża. Ma się to przejawiać w dekoracji roślinnej placu przed świątynią oraz w architekturze samej świątyni. Ściany zewnętrzne są wykonane z cegły o złotawym kolorze, podzielone są falującymi rytmami łuków nadokiennych. Duże okna (przewidziano ich 365) wypełnione szkłem o dwóch odcieniach złotawo-bursztynowego koloru, umieszczonym w ślusarce aluminiowej w kolorze miedzi, z rysunkiem podziałów przedstawiających zgeometryzowane kłosy zboża. Witraże dominujące w podziale ścian mają stanowić dosłowną aluzję do przyjętej symboliki, kolumny w portykach i we wnętrzu świątyni oraz pionowe elementy ścian mają pielgrzymowi przybliżyć wrażenie wchodzenia w las złotych pionów i połyskliwych kłosów. Autorem projektu świątyni jest architekt inż. Barbara Bielecka z Gdyni.

Źródło: www.lichen.pl


więcej wiadomości

..
Licznik